Wyniki wyszukiwania dla zapytania: akompaniamentem do piosenek

Coz, chodzi Ci o kolesia, ktory, gdy puscil utwor Kate Bush (pierwszy raz w
radio) powiedzial po nim, ze takie plyty trzeba palic?
Jest to moj ulubiony utwor, ale podoba mi sie bardziej wersja z plyty The
Wall Story (The Best of Kate Bush), w ktorym jest zupelnie odnowiony wokal
i Kaska spiewa z troche innym akcentem. Brzmienie tez jest czystrze.
Akompaniament tez jest unikalny bo jeden takt z 4/4 przechodzi na 3/4...
Kiedys byla mloda i ladna a jej koncerty przypominaly balet, a potem
zdziwaczala i nagrala takie piosenki jak The Dreaming itp.
Jakies wiesniaki przerobili jedej z jej utworow na techniawe...
I tak sie konczy ta historia.


Machu:

Coz, chodzi Ci o kolesia, ktory, gdy puscil utwor Kate Bush (pierwszy raz w
radio) powiedzial po nim, ze takie plyty trzeba palic?
Jest to moj ulubiony utwor, ale podoba mi sie bardziej wersja z plyty The
Wall Story (The Best of Kate Bush), w ktorym jest zupelnie odnowiony wokal
i Kaska spiewa z troche innym akcentem. Brzmienie tez jest czystrze.
Akompaniament tez jest unikalny bo jeden takt z 4/4 przechodzi na 3/4...
Kiedys byla mloda i ladna a jej koncerty przypominaly balet, a potem
zdziwaczala i nagrala takie piosenki jak The Dreaming itp.
Jakies wiesniaki przerobili jedej z jej utworow na techniawe...
I tak sie konczy ta historia.


nie znam sie na muzyce... chyba. przynajmniej tej nowoczesnej ;)
czy popularnej, łotewer...
mamy z bratem umowe, on sie zna na muzyce ja na wszystkim innym :D
a to co tu opiewam to dość stara muzyka Ryuichi Sakamoto do takiego
jednego filma :o) joł.


"Eminem wystąpi na tegorocznym rozdaniu Oscarów. Raper wykona kawałek z
8mili
– "Lose Yourself", który otrzymał nominację do najlepszej piosenki.
Wspólnie z Eminemem na żywo wystąpi grupa The Roots, która będzie
wspierać białego rapera."

no wlasnie, jak dla mnie powinno byc odwrotnie. eminem bedzie wspierac grupe
The Roots ktora wystapi na zywo ... ale co by tam robily korzenie ... to tez
mnie zastanawia ... czemu korzenie tak czesto pojawiaja sie w roli
akompaniamentu ??? najpierw tlo dla Jay-Z przy MTV unplugged a teraz
wystapienie na ceremonii wreczenia sciemnionych nagrod ... strasznie mnie to
dziwi i staram sie doszukac sie w tym ukrytego sensu ... moze wy mi w tym
pomozecie ???



"Eminem wystąpi na tegorocznym rozdaniu Oscarów. Raper wykona kawałek z
8mili
  "Lose Yourself", który otrzymał nominację do najlepszej piosenki.
Wspólnie z Eminemem na żywo wystąpi grupa The Roots, która będzie
wspierać białego rapera."

no wlasnie, jak dla mnie powinno byc odwrotnie. eminem bedzie wspierac
grupe
The Roots ktora wystapi na zywo ... ale co by tam robily korzenie ... to
tez
mnie zastanawia ... czemu korzenie tak czesto pojawiaja sie w roli
akompaniamentu ??? najpierw tlo dla Jay-Z przy MTV unplugged a teraz
wystapienie na ceremonii wreczenia sciemnionych nagrod ... strasznie mnie
to
dziwi i staram sie doszukac sie w tym ukrytego sensu ... moze wy mi w tym
pomozecie ???


naiwny jestes - KOMERCJA - em dobrze sie sprzedaje.




wykrztusil (a):
: "Eminem wystąpi na tegorocznym rozdaniu Oscarów. Raper wykona
: kawałek z 8mili
:   "Lose Yourself", który otrzymał nominację do najlepszej
: piosenki. Wspólnie z Eminemem na żywo wystąpi grupa The Roots,
: która będzie
: wspierać białego rapera."
:
: no wlasnie, jak dla mnie powinno byc odwrotnie. eminem bedzie
: wspierac grupe The Roots ktora wystapi na zywo ... ale co by tam
: robily korzenie ... to tez mnie zastanawia ... czemu korzenie
: tak czesto pojawiaja sie w roli akompaniamentu ??? najpierw tlo
: dla Jay-Z przy MTV unplugged a teraz wystapienie na ceremonii
: wreczenia sciemnionych nagrod ... strasznie mnie to dziwi i
: staram sie doszukac sie w tym ukrytego sensu ... moze wy mi w
: tym pomozecie ???

Moze maja problemy finansowe, albo chca sie pokazac przed masowa
publicznoscia. IMHO po prostu chodzi o hajs, chyba, ze ktos widzi
jakis glebszy, artystyczny sens, wtedy prosze mnie poprawic.

ts. TeDe - "Nasze jest to"


Po wielu próbach dobierania się do archiwum pień kolejowych 18 - letniego
Stefana z 51 letnią metryką - agenta TPSA - wreszcie udało mi się ściągnąć
kilka kawałków.
Ze zdziwieniem skonstatowałem, że to chyba [ Sztefek je krakauer] kącik
foniczny muzeum Festiwali Piosenki Studenckich w Krakowie lub łódzkiej
Yapy - pseudofilozoficznych zawodzeń przy akompaniamencie źle nastrojonych
gitarek.
A może to dział muzeum Wajdów z Nowej Huty ???
Moja córka dostała konwulsji ze śmiechu słuchając tych niby kultowych pieśni
polskich MK.
Proponuję na hymn polskich MK
"Wesoły pociąg" - W. Laskowskiego (nie mylić z Januszem Laskowskim).

Buahahahahaha !

rozjazd


No, bo to jest de faco jedyny naprawdę udany kawałek. Na drugim miejscu są
"Wynalazki Profesora" - bo fajny tekst. Na trzecim - "Tak Doktor Pająk
Uczył Mnie" (szum był w podkładzie unfortunately).  Reszta to
eksperymenty, klasy B albo i Z.


A można zapytać jak się takie piosenki robi? Czy potrzebny jest gotowy
akompaniament (np. taki do karaoke) bez wokalu i do tego dogrywa się tylko
swój śpiew, czy też muzykę tworzycie też od początku?


~ Dnia 20.03.2006 14:10 *X* pisze ~

A można zapytać jak się takie piosenki robi? Czy potrzebny jest gotowy
akompaniament (np. taki do karaoke) bez wokalu i do tego dogrywa się tylko
swój śpiew, czy też muzykę tworzycie też od początku?


   Zależy: "Ramię w ramię (z doktorem)" oraz "Wynalazki profesora" to
całkowicie nasze utwory (melodia, tekst, podkład). Podkład do "Ev'ry
Magnocraft" zrobiłem sam, "Sabotaże" to był gotowy karaoke. Gotowy
podkład będzie w nadchodzącym singlu o roboczej nazwie "Podnieś ręce".

   Aby nagrać śpiew musisz mieć względnie normalny mikrofon i program do
obróbki (np. Cool Edit Pro).




| O ile wiem to bałkańska melodia - jakby Serbom bliżej.
| Natomiast Wybicki zapewne użył melodii, któą zasłyszał i wpadła mu w
| ucho i pasowała do tekstu...

Mazurek Podlaski z 2. połowy XVIIIw. to nie bałkańska melodia.
http://212.244.184.39/opracowania/Wybicki.pdf

Najpierw był Mazurek Dąbrowskiego a potem Hymn wszechsłowiański:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Hymn_wszechs%C5%82owia%C5%84ski

WM


Nie jestem ekspertem. Widać jednak z czasem teoria się zmienia :-)
A co było PRZED 1797 rokiem? Gdyby zagrać melodię na mandolinie i z
wesołym akompaniamentem równie dobrze mogłaby być ludową piosenka włoską.
Niestety nie pamiętam źródeł, a;e w dalekiej młodości dotarła do mnie
informacja, którą poprzednio podałem.
Jestem raczej sceptyczny co do kompletności podanego opisu. W tamtym
okresie często kompozytorzy korzystali z motywów ludowych wygładzając je
na swoje potrzeby (vide choćby Chopin).
Jeśli prześledzić, na przykład losy opowieści o dwóch siostrach (jednej
dobrej a drugiej złej) to okaże sie, że istnieje kilkadziesiąt wersji w
różnych językach (Balladyna także).
Myślę, że wielu podobnych pnie da się definitywnie rozstrzygnąć.

pozdrawiam

R.


Witajcie szanowni grupowicze
Mam takie zapytanie dotyczące sprzedawania płyt z muzyką. Czy sprzedawanie
płyt CD Audio nagranych przez siebie z muzyką z gier jest nielegalne?
Chodzi
mi np. o sytuację, w której ktoś bardzo chciałby posłuchać sobie muzyki ze
swej ulubionej gry np. w samochodzie a nie dysponuje wiedzą ani softem by
to
samodzielnie zrobić? Takiej płyty w sklepie nie uświadczysz, bo mało który
producent wydaje takie sountracki z gier.Czy wobec tego jest taka sprzedaż
legalna? Proszę o wyjaśnienie, bo szczerze mówiąc mało się na tym znam z
punktu widzenia prawa.


A czy legalne byłoby sprzedawanie rozebranych zdjęć Twojej siostry bez jej
zgody???

a tak na poważnie.... nawet jak samemu zaśpiewasz piosenkę Michała
Wiśniewskiego,
przy akompaniamencie kumpli z podwórka szarpiących druty,
nagrasz to na CD i będziesz chciał sprzedać to i tak będzie to
nielegalne....
Bo to prawa autorskie bracie....

ax
wiem...wiem... nie masz siostry.... :)




| BTW a nylonówki rozstrajają się po jednej piosence :/ Albo jak wiatr na
| nie dmuchnie....
Zależy od gitary -- moja przetrzyma parę kawałków ;-)


Moja kiedyś też ciut więcej przetrzymywała, więc pewnie Archie ma rację i
nowe trza kupić.

| EwaP HF FH która się zastanawia nad kupieniem metalowych...
Miałam metalowe, i klasyka na nich mi jakoś nie brzmi.  Wolę nylonowe,
zwłaszcza, że te nowe są jakieś lepsze niż stare ;-)


Sigh, ja gitarę raczej wykorzystuję tylko jako akompaniament, a metalowe
są głośniejsze...

EwaP HF FH


8 listopada o godz. 19.00 w Art Cafe Muza odbędzie się wernisaż wystawy nieznanych fotogramów (ze zbiorów Jana Łukaszewicza) HANNY ORDONÓWNY pt. "Niech żyje życie !"czyli piosenki Hanny Ordonówny w interpretacji Marii Meyer z akompaniamentem Ewy Zug.
W programie:

19.00 otwarcie wystawy i wyjaśnień słów kilka red. Andrzej Sawicki
20.00 Recital "Miłość Ci wszystko wybaczy",

Moim zdaniem, zespół Virgin ma przepiękne, wyciskające łzy z oczu ballady. Każdy tekst i jego bogate słownictwo tworzy niesamowitą atmosferę wraz z doborową wręcz muzyką. Każda nuta akompaniamentu dla nieskazitelnie czystego i pięknego głosu Pani Rabczewskiej to poezja dla uszu. Tajemnicze tytuły Jej płyt to dodatakowa zagadka, intrygująca i zaciekawiająca każdego fana zespołu.
I te teledyski. Klimat w teledyskach Pani Doroty jest niepowtarzalny. Dotąd rzadna gwiazda nie zrobiła tylu tak wspaniałych interpretacji swoich piosenek.
Wokalistka jest aniołem na ziemi, a pozostali członkowie zespołu stróżami, którzy strzegą jakże cennego dziewictwa Pani Doroty. (bo chyba nie nadaremno taka nazwa dla zespołu, prawda? Musi w tym coś być...)

Witam tych, których jeszcze nie witałem (czyli tych co nie czytali mojego pierwszego posta czyli prawie wszystkich ).
Może to nie najlepszy pomysł na 3(pomijając fakt, że w tym dziale się nie nalicza postów ) posta ale chciałbym się pochwalić filmikami, które zrobiłem. Zwykle się niczym nie chwale (bo nie mam czym ) ale są te filmiki to jedna z niewielu rzeczy które nie tylko zacząłem ale i skończyłem xD.

Ten filmik to videoclip z gry God of War na PS2 (może ktoś grał, gierka wymiata ) przy akompaniamencie "End of all hope" Nightwish'a. Specjalnie żeby to nakręcić kupiłem sobie statyw do kamery bo słysząc tę piosenke widziałem sceny z GoW'a.
http://youtube.com/watch?v=bGtNxuohg8M

Tu z kolei mamy AMV z Evangelionem (super anime, moje ulubione ) w roli głównej i muzyce "Stargazers" Nightwish'a (tak, bardzo lubie Nightwish'a). Filmik moim zdaniem troche gorszy od poprzedniego ale ten %#%@%$# WindowsMovieMaker się ciął i zawieszał.
http://youtube.com/watch?v=ZaMSKzetIVQ

Mam nadzieje, że filmiki się podobają, a ja nie dostane warna za taki temat .

A szczególnie ten utwór, jak ludzie wychodzą z kościoła
A dlaczego to cię bawi? Nigdy nie słyszałeś/aś piosenek religijnych z akompaniamentem? Posłuchaj Eleni.Na mszy nie grasz z rytmem ale po mszy jak już ludzie wychodzą?A ksiądz się zgadza?Jeszcze czasami wyjdzie posłuchać.Tym bardziej jeżeli masz do tego warunki (klawisz).

Widzę, że dalej nie zrozumiałeś czegoś Mianowicie: aranżer (popularnie: keyboard) ma wbudowane style. Każdy posiada jakieś wstępy, zakończenia, wariacje, przejścia. Dodatkowo są takie funkcje jak nabicie tempa (tap tempo), szybka zmiana tonacji całego instrumentu wraz z akompaniamentem itd. To wszystko służy do tego, że po prostu podchodzisz i grasz. Masz ochotę zagrać np. "Szła dzieweczka do laseczka" :P to grasz. Chcesz muzykę z "Gladiatora" - odpowiedni styl i jedziesz. A może "We are the champions"? Proszę bardzo.

Teraz wyobraźmy sobie to samo z syntezatorem: podchodzisz i co? Nic. Musisz sobie napisać sekcję perkusyjną, sekcję basu, jakieś brzmienia rytmiczne... Tracisz cały wieczór na zagranie jednej piosenki :P

Inaczej sprawa wygląda jak tworzysz własną muzę. Tutaj faktycznie najlepszy syntezator, gdyż pozwala zapisać wszystko dokładnie tak jak słyszysz w swojej głowie.

Najważniejsze: odpowiedź na pytanie z tematu - Korg TR vs Roland GW-8.
KORG TR (bo GW-8 ma aranżer, a jego nie chcesz; nie posiada też sekwencera). Demko TR-ki wrzucił bamber w innym temacie (pewnie już widziałeś).

Yamaha w tej cenie ma chyba tylko MM6, a to trochę blado wypada przy konkurencji.

Ja ostatnio też zacząłem robić aranże od podstaw (bez edytowania istniejącego już stylu). Szczerze mówiąc może i jest to czasochłonne, ale jak dla mnie świteny patent, grasz piosenkę z akompaniamentem w 95% procentach podobnym do oryginału. Instrukcja trochę pomogła, ale resztę rozkminiałrem sam. Pozdro

Celem przeglądu jest prezentacja dorobku artystycznego solistów i dziecięcych zespołów wokalnych, popularyzacja śpiewania piosenek wśród dzieci w wieku szkoły podstawowej oraz wymiana doświadczeń wśród instruktorów.

W przeglądzie uczestniczyć mogą soliści, duety, zespoły wokalne i wokalno-instrumentalne i w dwóch kategoriach wiekowych:
6-9 lat, 10-12 lat.
Wykonawcy prezentować mogą 2 piosenki w języku polskim dostosowane do ich wieku o łącznym czasie 7 minut.

Wokalistom może towarzyszyć akompaniament „ na żywo”, jednak preferowany będzie podkład muzyczny (półpleybeck) nagrany na kasetach lub płytach CD.

Nagranie (każda piosenka na odrębnej kasecie) powinna być opisana i ustawiona na początek nagrania.

Zgłoszenia do organizatora eliminacji rejonowych /Pyrzycki Dom Kultury pl. Wolności 3/ prosimy nadsyłać do dnia 11 kwietnia 2008

Przegląd odbędzie się dnia 19 kwietnia 2008
o godzinie 11.00 w Pyrzyckim Domu Kultury

Zgadzam się;) Oaza jest bardzo Kościołowi potrzebana. Jej członkowie znacznie angażują się w życie parafii, co daje same plusy;P To ludzie powinni tworzyć Kościół. Nie tylko księża. A poza tym o wiele przyjemniej jest pójść na msze, na której czytanie obstawia chętna młodzież, a piosenki śpiewa przy akompaniamencie girar i bębnów utalentowana schola. Na takiej mszy po prostu nie da się nie odczuwać miłości Boga!:)

A co do Oaz przy parafiach lub poza nimi, to wg mnie jest to rzecz gustu. Ja należałam do wspólnoty przy moim kościele, ale nie odpowiadała mi atmosfera w niej panująca i to, że spotkania nie odbywały się regularnie, a tak własciwie to się prawie w ogóle nie odbywały. Do tego dochodził jeszcze brak salki i niedobór czasu moderata. Moja formacja stała tak własciwie w miejscu, dlatego przeniosłam się do sąsiedniej Oazy - kapucyńskiej. Byłam mile zaskoczona, bo tam wszystko było inaczej, wg mnie w 100% lepiej i nie żałuję mojej decyzji.

Kiedyś E.T. mówiła wszem i wobec, jak to myła okna przy kasetach Refów. (...) mycie okien jest o wiele przyjemniejsze przy takim akompaniamencie.

Wszak szanty to pieśni PRACY
Mnie szczególnie dobrze przy szantach się zmywa (zresztą nawet piosenkę o tym skrobnęłam pod znamiennym tytułem "Szanta garowa")

A wracając do tematu, czyli 4 Refów... chyba nie znalazłby się nikt, kto dałby radę cięgiem "przepracować" wszystkie kawałki z ich płyt... niejeden etat by się z tego złożył

Przy okazji serdecznie uściski i dla wszystkich członków zespołu i oczywiście dla RODZYNKI o cudooooownych nogach

Hej kolego... No my jestesmy zawsze otwarci na nowe pomysly związane z szantami...

Calkiem fajnie...
Ale zawsze musi sie znaleśc jakieś ale...

Na poczatek spiewanie piosenek znanych jest dobrym pomysłem ale ze by sie wylansować to musicie pokazać swoją indywidualność i wymyslić coś oryginalnego...

Pomysł z tym bebenkiem (sory nie wiem jak to sie fachowo nazywa) jest calkiem spoko ale z tego co ogladnolem to zaglusza on w duzej części wokaliste. Może da sie go jakoś bardziej subtelnie wprowadzić. Jka już nie ma sie wypasionego sprzetu to moze mikrofon troszke dalej od instrumentu...

Po drugie widze ze jeden z kolegów gra na gitarce elektrycznej to moze jakas wstawka ostrzejsza na niej... Solóweczka albo cos w tym stylu...

Kiedyś mialem okazje ogladnać w Zapiecku w Łodzi koncert nieistniejącej już chyba grupy co zwała sie Prząśniczki...
Panowie zagrali szanty na sposób rokowo metalowy, a spiweajac chiszpanskie dziewczyny w akompaniamencie solówkin na gitarze elektrycznej wokalista machając dlugimi włosami zdierał z siebie koszulke... Powiem wam ze koncert był wypaśny na maksa a bisom nie bylo końca...

Takwiec szanty szantami... Ale własne pomysły i innowacje mogą też zdziałać wiele...
Popatrzcie sobie naprzyklad na zespol o nazwie Orkiestra Dni Naszych... Niby to żeglarskie niby góralskie ale wrażenie robi ogromne...

Pozdrawiam i życze jak najlepiej
Bolo

Iracka Al-Zawraa TV na czarnej liście

9 stycznia amerykański Departament Skarbu ogłosił, że dodał do czarnej listy kanał satelitarny Iraqi Al-Zawraa, podając jako przyczynę namawianie do działalności powstańczej w Iraku. Nakaz blokuje wszystkie transakcje pomiędzy Al-Zawraa TV, a kimkolwiek ze Stanów Zjednoczonych, zamraża także wszystkie majątki pod jurysdykcję Stanów Zjednoczonych.

Al-Zawraa TV to iracki kanał znany z nadawania relacji z ataków na siły koalicyjne Stanów Zjednoczonych, przy akompaniamencie piosenek patriotycznych inicjujących przemoc przeciw wojska amerykańskie.

W listopadzie 2006 roku stacja została zamknięta przez iracki rząd za namawianie do przemocy i zbrodni, ale wkrótce została spowrotem otwarta, nadając z nieznanej lokalizacji poprzez egipskiego satelitę Nilesat. W marcu 2007 roku nadawał także na Badr-3 i Eurobirdzie.

info:
http://www.satkurier.pl/?telewizja/&kat=175&id=39325

Jaką piosenkę chcielibyście, żeby zagrano na Waszym pogrzebie

Chciałbym, żeby moje prochy rozsypano w jakimś ładnym zakątku przy akompaniamencie
Always look on the bride side of life
(wersja Monty Pythona)

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Ok spoko dzieki za uwagi naturalnie czekam na kolejne. Co do akompaniamentow to jedna piosenke nagralem z automatem ale to wyszlo wogole na spontanie. Zadko uzywam styli i po prostu pewnego dnia sobie je przesluchiwalem i do stego stylu mi jakos przypasowala taka kombinacja akordow wiec to zarejstrowalem. Pozatym to uzywam tylko perkusji z aut. akompaniamentow ale przedewszystkim z oszczednosci czasu poniwaz czasochlonne jest nagrywanie krotkiego loopu, przejsc, potem ukladanie tego w calosc... Ja w tym czasie cala melodie wymysle A moze orientuje sie ktos skad moglbym zapozyczac perkusje lepiej brzmiaca poniewaz ta w Rolandzie jest zdecydowanie za delkikatna. Nigdy nie korzystalem z VSTi i szczerze po pierwsze nie potrafie tego obslugiwac a po drugie moja karta MINT 3D chyba sie do tego kompletnie nie nadaje.

Hah, wyprzedził mnie Melon, cholernie takie samo wrażenie miałem. Wydaje mi się, że All Along The Watchtower jak i Hey Joe na dobre zapadło w świadomości jako dzieło Hendrixa, więc i świadomość jego pierwotnego pochodzenia się trochę zatarła. A Dylan wręcz jest wymarzonym artystą do coverowania.

Napisałbym o wiadomych - Knockin' (choć przed G'n'R się jeszcze bronię, pewnie długo nie wytrzymam) Hurt, Personal Jesus Casha i wielu już wymienianych, ale nima sensu.

Cholernie podoba mi się Where Did You Sleep Last Night w wersji Nirvana Unplugged, majstersztyk okrutny. Lubię Ring of Fire w wykonaniu Maleńczuka i całą, absolutnie całą płytę Kazika - Piosenki Toma Waitsa (choć do oryginału daleko, ma swój styl). Kiedyś wpadła mi też pewna dziwaczna wersja Purple Haze - w wykonaniu niejakiej Lisy Hanningan, z akompaniamentem skrzypiec - jak wyżej.

A na najgorsze... szkoda nerwów i klawiatury.

Oto dość ciekawy artykuł który udało mi sie wygrzebać u koompla. Zamieszczony on był w jednym z większych magazynów w czerwcu tego roku. Pogrubionym tekstem zaznaczyłem bardziej oryginalne fragmenty.:

WALECZNY TANIEC
Mija moda na salsę, tango, flamenco i funky. Teraz na parkietach króluje capoeira
Ubrani na biało młodzi ludzie przy akompaniamencie berimbao (instrumentu podobnego do wędki), nisko pochyleni nad ziemią robią koło i klaszczą. W środku dwie osoby "tańczą i walczą" w rytm muzyki oraz śpiewanych przez grupę starych, portugalskich piosenek o życiu niewolników. Ruchy obrazują wyśpiewywane historie. Gwiazdy, obroty na jednej ręce i podskoki niektórym kojarzą się z wyczynami akrobatycznymi, innym z baletem lub z break dancem.
Capoeira to coś więcej niż rytualny taniec wolności, wymyślony trzy wieki temu przez afrykańskich niewolników w Ameryce Południowej. Kiedyś była też sztuką walki. Przez wieki zaanektowała elementy samby, tajskiego boksu i tai-chi. I tak jak dodawała sił niewolnikom, tak dziś pląsający w jej rytm nabierają ochoty do życia.
Kamil Głuszek, filozof, tak zakochał się w capoeirze, że zaprosił do Polski brazylijską rodzinę Luisów, która w Warszawie prowadzi kursy tego tańca.-Choć źródłem tańca jest walka, to uczy on, jak rozładować agresję-przekonuje Głuszek.

Jak przeczytałem ten tekst to myślałem, że sie przewrócę taką miałem polewkę rotfl rotfl
Dziennikarz który to napisał musiał być bardzo profesjonalny. Zapewne dogłębnie studiował temat skoro doszukał sie tak wielu nowych informacji o których słysze pierwszy raz w życiu.

Joł
Ja w te wakacje bylem zaledwie na jednym obozie tkd (wiem, ze niektoorzy byli na 3)... Obooz byl w Lukecinie. Pogoda nie dopisala, wiec zdecydowana wiekszosc treningoow odbywala sie w sali (poza rozruchami). Oproocz oczywistych treningoow, dla chetnych byly konsultacje indywidualne, a oproocz tego zdarzal sie trening nocny, ok. godz 0. Z obozu zostaly nam piosenki spiewane przy akompaniamencie gitary przez tercet taekwondo.... hehehe ...mam je na mp3

Mam takie pytanie niezwiązane z perkusją, ale związane z muzyką. Mianowicie śpiewałam kiedyś w zespole który sie rozpadł i na podstawie numerów chłopaków wymysliłam kilka linii melodycznych do moich tekstów. Graliśmy te piosenki tylko w garażu bo nie zdążyliśmy nawet nigdzie wystąpić. I teraz moje pytanie: jesli wykorzystam te linie melodyczne które powstały w oparciu o ich kawałki w innym zespole to będzie to kradzież? czy skoro wymyśliłam je sama a oni grali akompaniament to mam do nich pełne prawo?
pytam tutaj bo nie mam możliwości zapytania samych chłopaków z byłego zespołu

Mam propozycję dla ludzi bardzo otwartych na dźwięk i słowo do tego
stopnia, że chciałbym grać muzyczną mieszankę wybuchową. Od post punka
po piosenkę literacką, od rockowych ballad po piosenkę kabaretową, od
dobrego popu po jazz i blues, a wszystko to w aranżacjach, gdzie
zabraknąć nie może improwizacji, solówek, przestrzeni. Nie ma rzeczy
niemożliwych w muzyce i ja chcę to udowodnić. Ze swojej strony zapewniam
kilkadziesiąt autorskich piosenek, akompaniament na gitarze klasycznej,
drugiego gitarzystę akustycznego - bardzo dobrego zresztą, odgłos
paszczą, dużo sprzętu, sporo czasu oraz poważny wiek, który zapewni
poważne podejście do sprawy. Oprócz zapału mam także kilka MP3, które z
chęcią prześlę oraz dobrze wyposażoną salę prób. W zespole widziałbym
bas (kontrabas), ale przede wszystkim instrumenty perkusyjne
(przeszkadzajki, mini-zestaw) oraz jakiś instrument solowy (akordeon,
flet, skrzypce, cokolwiek…). Jeśli zgłosi się pianista również przyjmę
go z otwartymi ramionami. Pozdrawiam. YomaY - człowiek bardzo
kontaktowy

Asedas, dzięki za kolejne uwagi, nie chcę się na razie ustosunkowywać, bo zrobiłbym to na chybcika a zawarłeś tam (jak zwykle zresztą :) dużo konkretów.

Nie jestem tylko pewien do którego pliku midi odnosiła się Twoja uwaga o tym, że "za dużo chodzę". Bo jeśli do pierwszego to, tak jak pisałem, zrobiłem go z basem w walkingu, czyli tak jak NIE trzeba, ale drugi był z basem półnutowym (na 1 i 3). Także i prawa ręka w drugim takcie nie była u mnie ani razu na raz, bo konstruowałem ją w zgodzie z przysłanymi przez Ciebie przykładami rytmicznymi.

Pozy - dołączam się do podziękowań, faktycznie forum robi duże wrażenie, znalazłem też swoje Fly me

Ale - i to mnie dobija - tak jak prawie wszędzie akompaniament prawej ręki to po prostu wzbogacona harmonicznie prymka, więc nie dość, że piano dubluje melodię to jeszcze gra dokładnie w tym samym rytmie! To zresztą nie dotyczy tylko jazzu, większość piosenek jest tak zapisywana, koszmarna jest ta maniera, przecież żaden muzyk tak nie gra!

jedynym jaśniejszym punktem tej żenady były po prostu piosenki p. Mateusza Nagórskiego


To ciekawe, piosenki "p.Mateusza Nagórskiego" były bardzo podobne do piosenek Jacka Kaczmarskiego, dałbym nawet głowę, że po prostu "p. Mateusz Nagórski" śpiewał piosenki JK. I dla mnie był to jeden z ciemniejszych punktów tego programu (nie licząc akompaniamentu Kuby Mędrzyckiego). Nie widzę podobieństwa między głosem Mateusza a Kaczmarskiego. Chyba takie, że są to głosy męskie...

(prosiłęm o nuty fortepianowe, ale stwierdzil, że z jego zapisu nic nie rozczytam:


Większość muzyków ma "swój" sposób zapisu kompozycji lub akompaniamentu. Więc doskonale rozumiem Piotra.

A skoro znasz melodię i dostałeś akordy, to nie powinieneś mieć większych problemów z zagraniem tej piosenki.

Scena Piętro Wyżej
zaprasza na kolejny koncert piosenki literackiej

07.03.2009 o 19.00

Justyna Bacz Recital - "Brassens, mon amour..."

Bedzie to koncert promujący najnowszą płytę Justyny Bacz pod tym samym
tytułem. W programie - utwory francuskiego mistrza piosenki - Georgesa
Brassensa w przekładach Jerzego Menela i Justyny Bacz, Usłyszeć można będzie
też kilka piosenek innych śpiewających autorów francuskiej. Wszystko przy
lekko jazzowym akompaniamencie zespołu pod kierunkiem Piotra Olszewskiego
autora aranżacji.

Piotr Olszewski - gitary, aranżacje
Klaudiusz Baran - akordeon
Mirosław Wiśniewski - kontrabas
Jacek Pelc - perkusja
Gościnnie: Stanisław Waszak

Justyna BACZ
Laureatka festiwali piosenki francuskiej w Polsce - w Lubinie, Warszawie i
Poznaniu, a także we Francji, gdzie również często występuje. Za piosenkę ze
swoim francuskim tekstem otrzymała II nagrodę na Festiwalu Piosenki w
Châteauroux. Śpiewała w Teatrze Clavel i w Instytucie Polskim w Paryżu,
występuje w Ośrodkach Kultury w regionie Centre, w wielu placówkach
kulturalnych w Polsce: Domach Kultury, Instytutach Francuskich, Ośrodkach
Alliance Française. Swoje recitale grała w Teatrze Małym, Teatrze GO, w
Staromiejskim Domu Kultury w Warszawie, na Scenie "Kanonicza" Teatru
Ludowego w Krakowie.

Mówiąc szczerze, jeszcze pół roku temu nie zwracałam zbyt dłużej uwagi na kawałki tegoż zespołu. Słyszałam kilka, podobały mi się, ale bez przesady nie zachwycałam się nimi i nie przysłuchiwałam się im jakoś bardziej. Aż do pewnego piękne dnia, kiedy przeglądałam strony związane z Hellsingiemj (notabene cudowna anima) i trafiłam na bloga, gdzie właśnie leciała kawałek Guano Apes, zachwycił mnie i zaczęłam szukać i ściągać więcej piosenek tego zespołu. Sama nie wiem czemu tak mi się ona w tedy spodobała - może to dzięki klimacie i mocy Hallsinga:P
W każdy razie teraz zespół i ich piosenki podobają mi się niesamowicie, Cudowne brzmienie i głos wokalistki (w moim guście). Moje ulubione kawałki to "Dodel Up" (winowajca mej fascynacji zespołem :D) i "Bing in Japan".
Mytharea - ciekawie było na sylwestrze przy akompaniamencie tego zespołu :wink:

--
Angel, my soul was weak - forgive me, enter at last, Master!
Post był edytowany przez autora dnia 04 11 2006 o godzinie 17:01

Problemem Budki Suflera są w moim odczuciu teksty. Muzyka stoi na naprawdę bardzo wysokim poziomie, takiego akompaniamentu nie powstydziłyby się najlepsze i najsłynniejsze zespoły rockowe na świecie (choć czasem przesadzają z klawiszami). Niestety niektóre (podkreślam, nie wszystkie!) teksty doprowadzają do białej gorączki. Były pisane po pijaku, albo przez kogoś, kto kompletnie nie ma wyczucia języka. Taka choćby "Jolka, Jolka". Toż to stek bzdur jest!

Ale ostatnio słucham bardzo często ich płyty pt. "Nic nie boli, tak jak życie". Takie piosenki jak "Takie tango", owe "Nic nie boli, tak jak życie", "Szukamy się", "Przegrywać czasem to normalna rzecz", "Bez aplauzu" to naprawdę dobre piosenki. A "Nowa Wieża Babel" to piosenka absolutnie cudowna. Świetna muzyka. Fenomenalny (fantastyczny wyjątek) tekst - prawdziwa poezja. No i Cugowski. Tę piosenkę uwielbiam.

Heeeh.. .Manowar... To jest muzyka. Cudowny Epic Metal. Klimat, w jakim utrzymane są ich piosenki mnie osobiście pasuje do Wampira... Nie ma nic lepszego niż gra drużyna Brujah przy akompaniamencie Brothers Of Metal, czy Warriors Of The World.

Do moich ulubionych kawałków Manowar należą wyżej wymienione oraz King Of Kings, The Gods Made Heavy Metal, Fight Until We Die..... ja bym tak jeszcze długo mógł... :D

--
Welcome To Fight Club.
If This Is Your First Night - You Have To Fight.

Pierwsze które mi się pojawiły w głowie nazwiska kobiet to :
Norah Jones (Potrafi stworzyć niesamowity klimat jedynie brzmieniem swojego głosu, a gdy ma dobrą piosenkę i dobry akompaniament to juz tworzy się sztuka)
Alicia Keys (Szeroka skala, znakomite operowanie głosem, śliczne brzmienie, bardzo dobrze interpretuje. Czego chcieć więcej?
Enya (Magia, magia, magia...:) )
Whitney Hosurston (Tu wielki pokłon dla tej kobiety. Oj tak... Ma takie mozliwości głosowe że to si ę w głowie nie mieści. A jak ktoś wątpi to prosze posłuchac piosenki I will always love you, która jest straszliwie trudna.)

--
Ilyë i né olorelya,
I ná ar nauva apalúmessë,
Nai lá wiluva as quildeva súya,
Nan nai nauva ilyessë!

Jeszcze jedno.

Weźcie odbierzcie scholkom możliwość śpiewania piosenek podczas liturgii przy akompaniamencie gitar i całego dudniącego instrumentarium.
Ciekawe ilu z nich powiedziałoby, ok, liturgia Kościoła chce muzyki klasycznej-religijnej, a nie popu, zatem realizujmy to i zacznijmy działać na tym polu, a ILU POWIEDZIAŁOBY, że w takim razie Kościół jest be, bo nie pozwala im "upiększać" Liturgii?

Może jakąś ankietę zrobić? Wówczas okazałoby się kto tak naprawdę kocha i szanuje liturgię i wie czym ona jest i jaki jest jej cel, gdy zbiera się WSPÓLNOTA WIERNYCH...

Quattro chyba raczej pisał o muzyce i takim ogólnym wzorcu... Jakościowym, że się tak wyrażę.
ALE
jesli liturgia watykańska ma być wzorem (ze swymi włoskimi piosenkami, bęczącymi tenorami z wibratem starego dziada i wszechobecnymi "organami" elektrycznymi (a jeśli już piszczałkowe, to ja tam jeszcze nigdy porządnego akompaniamentu nie słyszałem)) to ja jestem hodowcą ryżu na polderach nadodrzańskich.

Nie wiem co napisać, bo dosłoenie jeszcze jestem w szoku Koncert był cudowny Jeszcze nigdy nie widziałam Kellych tak skupionych. Normalnie piosenki prawie jak z płyty, czyściutko wykonane, akompaniament dopracowany do najmniejszych szczegółów, zadnych fałszów, niedociągnięć Jak usłyszałam Madre Tan hermosa, które było jako pierwsze to mnie wbiło w fotel i szczęka mi opadła, jakie to piękne.
Atmosfera cudowna, jak tylko KF wyszli na scenie, to zapomniałam, ze mało nie zginęłam przy drzwiach, bo własny łokieć wbiłam sobie w wątrobę i jakąś dziewczynę przygwoździłam sobą do drzwi. No ale wreszcie tyłem udało mi się dostać do środka a zaraz po mnie wpadła też moja torba

Wybawiłam się cudownie, na wszystkich szybszych piosenkach Wszyscy tak pięknie wyglądali a Joey mnie po porstu rozbrajał Szczególnie jak Patty robiła te ćwiczenia, a on się trzymał za ktęgosłup i tylko lekko kolana zginał A jakie skupienie na True Love Normalnie mnie zaskoczył zupełnie

Wszyscy byli w świetnych humorach, no i podziękowania dla Angelo za pamięc o Polsce. Aż mi łzy pociekły i przepłakałam jeszcze całe nanana I na San Jose też wcześniej trochę

Ogólnie warto było jechać Choć przez naszego kierowce mało zawału nie dostałam. NIe ma to jak siedzieć z przodu i widzieć jakie błędy popełnia na drodze

Dziękuję wszystkim za SUPER zabawę
Troszku mi się rozpisało

Ja jeszcze w sprawie przyjazdu Angelo do Koszalina,a mianowicie puścili drugi wywiad z nim na Maxie o wiele dłuższy niż poprzedni. Lino zaśpiewał cała piosenką I can't help... przy akompaniamencie gitary Mówił,że latem chce dać więcej konzi w Polsce,że ma powstać polski odpowiednik jego strony internetowej gdzie umieści terminy tych koncertów Puścili kilka urywków z jego konzi w Kraku'06 i urywek teledysku "Finally one" Mówili,że przyjechał do Koszalina aby spotkać się ze swoim menagerem. Angelo strasznie chwalił polską publikę, mówił,że chce ze swoją nową płytą przede wszystkim zaistnieć w Polsce i grać nie tylko dla fanów ale także większej rzeszy ludzi itd. Mam ten wywiad nagrany na vhs

Wydawało mi się do niedawna, że Vespertine jest nie do pobicia. Ale ostatnimi czasy w ogóle nie sięgam po nią (może to pogoda? ). Za to Medulla... Genialna! Płyta-paradoks, mimo szumnych deklaracji a capella zdecydowanie nie jest. Całe szczęście! Desired Constellation bez tej "ołowianej siatki" (tak nazwałem przewodni beat ) ? Where Is The Line bez zmiksowanego głosu Razhela ? No i Mouth's Cradle bez wstępu ? Czekam na wersję Live: z Vokuro przy akompaniamencie klawikordu, Pleasure Is All Mine z instrumentalnym wstępem, Where Is The Line (bodajże tylko raz na żywo), marszową Oceanię.
Ale nie tylko piosenki kocham w Medulli. Dzwoneczkowe Who Is It, rozbzykane Triumph Of A Heart i straszno-paskudne Where Is The Line to jedne z najlepszych klipów B.
Medulla to również najpiękniejszy projekt od strony graficznej (czcionka, włosy, kolory).
No i poniekąd od recenzji Medulli zacząłem się interesować Bjorkową.

PS Ulubione kawałki: PIAM, SMF, WITL, V, WII, DC, O, MC, A (ach Tanya ), MC, TOAH. Niedawno znalazłem Komid. Też niezły
Jak myślicie: będzie kiedyś Live czy nie będzie ?

Od MEDULLI do VOLTY
Prawde powiedziawszy nie bylem zaskoczony duetem Bjork-Timbaland. Zapowiedzia takiej wspolpracy mogla byc piosenka "Triumph of a heart", ktora skromnie, ale jednak zdradza zainteresowanie Bjork hip hopem. Osobiscie bardzo sie ciesze z takiego polaczenia i mam nadzieje uslyszec na nowej plycie chociaz jedna piosenke, w ktorej chor zejdzie w najnizsze tonacje wokalne jak w przypadku refrenu "Meneater" Nelly F.

VOLTA
Fakt, jak na Bjork to malo pomyslowy tytul, chociaz bardzo podoba mi sie skojarzenie go ze slowem "rewolta". Ciekaw tez jestem pomyslu na potraktowanie albumu pod wzgledem graficznym np. okladka plyty, czcionka etc. Jesli chodzi o ocene albumu - nie za wczesnie?

ANTHONY
Skad taka antypatia, czy ktos w ogole slyszal "Hope there's someone", przy ktorym wlosy staja deba? Jesli nie to znaczy, ze JESTESCIE NIE CZULI!

PRZYSZLOSC
Po eksperymentalnej "Medulli" mialem nadzieje uslyszec Bjork przy akompaniamencie fortepianu (tylko fortepianu!) w minimalistycznym repertuarze podobnym do takich piosenek jak mroczne "The pleasure is all mine" czy "All is full of love" - moze doszukam sie takich klimatow na nowej "Volcie"?

PS.
Witam wszystkich uzytkownikow forum

Łakuna - odczucia podobne do przedmówcy, tylko że jako element męczący i psujacy utwor nie stawiam na muzyke tylko właśnie na growl, który momentami nie dosc że nie pasuje mi do całości to nieraz robi za "szum techniczny" ;) Naprawde utworek fajny, muzycznie nawet pierwsze riffy metalowe mi sie z czyms kojarza i , nie wiem z czym ale jakaś sympatia sie w człowieku budzi, Piosenka popsuta przez wokaliste! naprawde bez growlu by sie dało całkiem miło tego słuchać :P Co do kompozycji jeszcze - z tym pianinkiem na poczatku moze mieli i dobry pomysł ale dali ciała przy wykonaniu, charakterystyczny moment odcięcia sie od niego i przejścia na gitarki tak sie uwypukla że spokojnie można tamtą partie odciąć jako cos innego przyklejonego przypadkiem do taśmy o.O Pianinko powinno zostac ograne wchodzącymi do utworu gitarkami i jakoś powoli zejśc ze sceny, a nie zostac właściwie nagle wyłaczone, i to jeszcze w akompaniamencie jednego piskliwego dźwięku z gitary sygnalizującego tą zmiane -_-

Priestess - Lay Down, - bardzo fajny utworek, prosty i chyba dzieki temu wykonany bardzo dobrze, koles ma fajny głos a muzyka jest tłem podkreślającym jego wokalny popis. Fajna pioseneczka bardzo dobrze skomponowana, i perfekcyjnie wykonana, choc na klip vieo mogliby miec lepsze pomysły ;P

a skoro juz przy "lay down" jestesmy... ;)
Who's Your Daddy? LORDI

Cóż,... troszkę się zagapiłam a tu urósł post na poście (dzięki)

Zgadzam się z Grzoną - ja też nie mam zamiaru bawić się przy sercduszkach dwóch czy nawet pięciu bo wkurza mnie ta nuta. Naprawde można zastąpić te piosenki czymś przy czym ludzie mogą się świetnie bawić. Tak jak wspomniała Malaga - rock&roll to podstawa i każdy wie jak to zatańczyć.

Nie chce mieć splendoru rodzinnego, który będę pamiętać jako wiejską impreze, tylko prawdziwy współczesny ślub i wesele.

Na pierwszy taniec chciałabym piosenkę Wet wet wet Love is all around. Piękny utwór do zatańczenia przez młoda parę. Do tego akompaniament skrzypiec i jest bosko!

[ Dodano: Czw 09 Lis, 06 9:08 am ]

Jak ktoś chce, dysponuję mp3 (ew. teledyskiem) - zarówno w wersji z delikatnym akompaniamentem, jak i w wersji rockowej. Koleżanka z pracy mnie poprosiła, to ściągnąłem

Poprosze , maila znasz

a co do reklamy fajna jest

mnie sie podoba reklama pepsi , ta najnowsza jak rowniez piosenka z tej reklamy

hah.
sobie przypomniałem, że to był prezent na gwiazdkę w 99 roku, kiedy to tuż po świętach otrzymywałem zastrzyki w pupę. Wracałem do domu z pokłutymi pośladkami, kładłem się na brzuchu i słuchałem Discovery.

Potem w 2001 jak w końcu przeprowadziłem się do własnego domu /wcześniej zawsze wynajmowane/, to byłem zachwycony widokiem z okna na staw, na las i na pola.
Siadałem na parapecie przy otwartym oknie i śpiewałem piosenki z Discovery z pomocą załączonej książeczki. Czasami siadałem też na pomoście, a tuż za nim są wysokie trawy i nuciłem bez akompaniamentu "PA" - no boskie wrażenia z tą płytą związane.

11.09.2001 też słuchałem do południa Discovery /bo rzecz jasna byłem już chory/, ale potem zmieniłem na Elements i na zmianę słuchałem Etude, Sentinela i excerpty z Bells, Inkantacji, Amaroka i Ommadawna - to tak offtopicując lekko.

He he mam szczęście do Discovery ale nie mogłem tego tytułu pozostawić bez reakcji z mojej strony....
Po delikatnym przejściu z pierwszej piosenki piękne i spokojne wejście w tajemniczy utworek wysuniętym na pierwszy plan bitem bębnów i delikanym akompaniamentem gitary. Wejscie wyważonego głosu i w ten sposób rozpoczyna się delikatne budowanie emocji i napięcia .Następnie zajefajny fragment mocniejszej gitary przechodzacy w solówkę (miodzio). Po tym ponownie śpiew na zdecydowanie już wyższym emocjonalnie poziomie, aż do przejścia w pełnie mocy utworku. Dodatkowe akompaniameny gitar,wrażeniowa zmiana tempa i charakteru, wstawki rozbudowanych bębnów itd..Wszystko to tworzy niesamowity klimat naładowany emocjonalnie aż do cudownego stopniowego wyciszenia, opadnięcia emocji jakby powrócenia do motywów z początku oraz wkomponowany odgłos wilka przeplatający się w końcowej fazie utworu zamykając go daje niepowtarzalną dawkę poezji muzycznej dla uszu.
Uwielbiam ten utwór, jest po prostu rewelacyjny i razem z tytułowym utworkiem albumu znajduje się bardzo wysoko na piedestale moich ulubionych piosenek

Mastermind

O wlasnie!!!mialam wam napisac o przesmiesznej sytuacji:podczas oczepin i wykupywania butow mialo to miejsce:)mojego jednego buta zabrala Mariusza siostra,a ze jest ona osoba,ktora za wodka nie przepada to wymyslila sobie ze zamiast wodki chce zeby pan mlody zaspiewal piosenke.Dobrze ze nie wiecie jak moj maz spiewa,ja bylam przerazona kiedy on ochoczo podszedl do orkiestry i wybral sobie pisenke Farby "chce tu zostac".Zamiast jedenj zwrotki zaspiewal calosc z akompaniamentem orkeistry,do mikrofonu,a jakze:)wszyscy pokladali sie ze smiechu,na pewno na filmie bedzie to uwiecznione.Mowie wam prawdziwy hicior tego wesela!!!!le dostal owacje na stojaco!!!

ja uwazam to za ciutek dziwne.. nie bralabym orkiestry ktora nie bedzie mi umiala zagrac pierwszej piosenki.. skad wiec te obawy co do pozowlenia orkiestrze na zagranie? wiadomo ze bedzie inaczej niz z plyty ale jesli ktos ma przygotowany uklad to niech poprosi orkiestre by nagrali jak oni to robia....
pierwsza piosenka to jest tez pierwszy moment kiedy orkiestra ma pokazc ze potrafi.. mi by bylo wstyd jakbym na ten jeden utwor zazyczyla sobie plyty...

jesli musi juz byc koniecznie to nie wiem... niech udaja ze graja.. albo niech robia jakis akompaniament... nie wiem nie wiem.. dla mnie to jest dziwne...

a jesli ktos wybral sobie taki utwor ze orkiestra faktycznie moze nie podolac wokalnie.. np Whithey Houston - I will always love you... to trzeba utwor zmienic .. ja bym tak zrobila..

Sue ja też ja bardzo lubię (choć po Magdzie M. troszkie mi sie przejadła )
My swojej piosenki nie mamy, ale jest kilka, które oboje lubimy i zawsze jak je słyszymy to robi sie miło, np. Dzień dobry, kocham cię - Strachów. Może to nawet bedzie akompaniament do naszego pierwszego tańca??

< W karczmie zabrzmiał pierwszy dźwięk. Zanim następny. Piosenka była smutna. Akordy mollowe, pesymistyczne. Grał. Zapomniał o całym świecie. Nuty nosiły go gdzieś w dal. Było to jak narkotyk, w chwili obecnej wydawało się, że bez tej muzyki nie da się żyć. Nie mógł przestać myśleć co byłoby gdyby nagle przestał grać.
Pierwsze słowa. > Nadchodzi już koniec... Zostawiliście mnie... Nadchodzi już koniec... Jestem sam... O nie... O nie, nie, nie.. <Jego głos był inny, magiczny, wabiący. Jego włosy falowały. Idealnie głos i akompaniament wplatały się w siebie. Następne slowa.>

przed_Dobranoc !
Zdołowani forumowicze !
Wejdźcie czym prędzej na górkę jakąś tak wysoko by nie widzieć dołu.
Pozytywna piosenka przed snem lub skrajnie bardzo smutna, czasem taka wywołuje katharsis.
Wiecie ? Bo ja wiem, że mi się dziś będzie dobrze spało, bo i dzień był bardzo miły, pod znakiem przyzwoitych posiłków i napoi o magicznych właściwościach, przy akompaniamencie dobrego towarzystwa.... stowarzyszenia ?

Sen niech ukoi, każdy żal, ból i płacz, a godzina, w której "wydrzę" się wasz budzik niech rozpocznie jeden z bardziej udanych dni.

Dobranoc
.i głowa do góry !!

No więc jak tu się nie zgodzić z przedmówcą.. jak samą prawdę piszę..

Dawno nie byłem w teatrze i zapomniałem, że przedstawienie to nie tylko gra aktorów, ale również gra dźwięków, światła, że to również moc scenerii ...ach.. taki realistyczny Makbet z mnóstwem nawiązań do współczesności.. można było usłyszeć słynne melodie z "Kill Billa" ..czy też słynne skrzypy z "Requiem for a dream".. czy też piosenkę "I'll survive" ..
Mnóstwo pięknych symbolicznych i subtelnych scen przy akompaniamencie odpowiedniej muzyki.. pierwsza która przykuła moją uwagę to scena kroczącej już w chwale Makbeta jakby w baśniowo - japońskiej scenerii - Lady Makbet .. i analogiczna kiedy kroczy w krwistej scenerii już w opętaniu ...
Piękne sceny z udziałem przeuroczej dziecięcej pary (chłopczyka i dziewczynki), która wprowadziła na scenę dużą świeżość.. zwiększając tym samym przekrój emocjonalny przedstawienia.. superaśne postacie wiedźm.. no i las oryginalny.. ..ech poczekam, aż mi się myśli poukładają.. ale mówiąc krótko, coś pięknego.. i
WIELKIE DZIĘKI dla pomysłodawcy Franca, i mogę was wszystkich zapewnić, którym choć przez chwile przeszła myśl by jechać.. że nie pożałowalibyście ...
Do następnego.. zatem !

Hmmm, zacznę od gratulacji, że taką wersje akapella zdecydowałeś sie upublicznić.
Po drugie muszę dodać, że oryginał słyszałem może "100 lat temu".
Jak na mój gust w samym wykonaniu trochę rzeczy do poprawy. Trochę nieczystości,
trochę nierówności, trochę niekontrolowanego drgania, trochę dykcja, trochę nosowe wykonanie ale przede wszystkim, pierwsze co powinieneś zrobić, to jednak spróbować, nagrać to przy akompaniamencie jakiegoś instrumentu, który zadba nie tylko o tło, ale tonacje, tempo i dynamikę. No i jeszcze niestety skaczesz po tonacjach...np. pierwszy refren zaczynasz o nieczystego szukanego "D na "D#" a już po nim powtarzany zaczynasz ton wyżej czyli of "F"..no po drodze jeszcze parę blisko półtonowych potknięć.
Ogólnie całościowy wychodzi na to, że druga połowa piosenki lepiej wypadła..no, ale wydaje mi się, że trochę pracy w śpiew musisz jeszcze włożyć

Brzeskie Centrum Kultury
przy współpracy ze studentami Uniwersytetu Opolskiego
zaprasza na:

Warsztaty artystyczne
EMISJA GŁOSU

podstawy teorii emisji głosu...
praktyczne ćwiczenia w grupie do 15 osób...
praca indywidualna nad piosenkami...
pośpiewajmy razem - przeboje z akompaniamentem gitary...

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych pracą nad swoim głosem!

Brzeskie Centrum Kultury (BCK)
III piętro; Sala 410
Czwartki - godz. od 18:00 do 20:00

Kontakt: emisja4you@wp.pl

Do tego co wiola napisala moge dodac,że w tym roku nie będzie wyjca!
Wyjca zastąpimy sami.
Wystąpią takie znakomitości jak:
łucznik
tomek 44
cereus
telesfor
witekC
i wielu wielu innych...
A poważnie- konkurs na wystep ( piosenka , skecz , wierszyk czy cokolwiek umiecie ale dotychczas wstydziliscie sie zaprezentowac - bedzie mile widziane i oceniane przez komisje.....Kto wygra?Oto niewiadoma.Może powstanie Czrnoprochowy Kabaret Moralnego Pokoju?
Kto wie?
Szczególnie serdecznie zapraszamy Zdzisia z Cieszyna do akompaniamentu na trąbie...
I wszystjich , którzy na czyms grają.Lub spiewają. Ja na przykład najpiekniej śpiewam na kacu...Piosenki Armstronga.

To ja zapraszam do Diecezji Drohiczyńskiej.
W tym Roku odbył się XIV Festiwal Piosenki Religijnej "Śpiewajmy Panu".

Festiwal ma za zadanie promować młode talenty z Podlasia i całkowicie je spełnia. W tym roku przez festiwal przewinęło się 1500 uczestników w kilku kategoriach.

Finał Odbył się w maju a koncert Galowy w Dzień Święta Podlasia 10 czerwca w Drohiczynie.

Laureaci występowali podczas koncertu Galowego z Żywym akompaniamentem Orkiestry Big Warsaw Bend pod Dyrekcją Pana Stanisława Fiałkowskiego.

Tu o Festiwalu:
http://www.ksm-drohiczyn....s&page=festiwal

a Tu fotki:
http://www.ksm-drohiczyn....e=start&kat=104

Koncert Galowy
http://www.ksm-drohiczyn....e=start&kat=109

Nie stawiamy na wypromowanie istniejących zespołów, ale na odkrywanie młodych talentów.

Może i tak, ale zamierzałem stworzyć nowy temat, więc lepiej było zostawić informację, że dyskusja toczy się dalej, ale w innym miejscu.

Czym jest Msza św?
Odpowiedź na to pytanie jest moim zdaniem kluczowa zanim powiemy cokolwiek o Mszy św. dla dzieci. W książeczce do nabożeństwa czytam: "Msza święta jest to bezkrwawa Ofiara Chrystusa". Samo więc na myśl przychodzi, że podczas Mszy św. należy być skupionym, poważnym, oddanym kontemplacji, że ta modlitwa ma być piękna, dostojna, a ja niestety widzę jak dzieciaki podrygują na "kyrie", bo i melodia nie wiadomo czemu jest wesoła.

I tak sobie myślę, że jakby to ksiądz czy rodzic nie tłumaczył dziecku czym jest Msza, to po kilku radosnych piosenkach przy akompaniamencie gitary, klaskaniu, siedzeniu na schodach, często tyłem do ołtarza i tabernakulum - to te biedne dzieciaki i tak nie pojmą że Msza św. to Ofiara Pana Jezusa.

http://www.forum.ksm.org....ight=infantylna
Jeszcze raz zalinkuję Wam ciekawy artykuł, który był już wklejany na tym forum. Autor artykułu porusza całe mnóstwo problemów jakie się pojawiają gdy Msza jest przeznaczona dla dzieciaków (i w tym wszystkim gubi się to, że Msza winna być poświęcona Bogu). Chrześcijanin powinien być człowiekiem wesołym, ale nie znaczy to że powinien tą wesołość okazywać właśnie w tej chwili, jest do tego szereg innych okazji.

nie wiedziałam gdzie napisać, więc pisze tu, z ttego tytułu, że ta piosenka jest smutna i piękna...pomóżcie Już od trzech lat szukam pewnej piosenki. Niestety nie znam tytułu. Wiążę z nią wiele miłych wspomnień.
Jest to raczej kawałek do słuchania, taki romantyczny, śpiewany przez mężczyznę o delikatnym, prawie dziewczęcym głosie- po angielsku.Niekiedy słychać akompaniament trójkąta.Po prostu cudne.
Trzy lata temu był często puszczany w rmf fm, ostatnio słyszałam ją pół roku temu, ale nie wymienili jej tytułu.Myślałam, że to może utworów elektroniczny, ale raczej nie, bo nie znalazłam.
Jeśli ktoś kojarzy to proszę dać znać...proszę

Może się powygłupiać i zrobić na przykład połączenie "A ja wolę moją mamę" Majki Jeżowskiej z "Co powie tata?" młodziutkiej Natalki Kukulskiej Najlepiej w wersji karaoke

Też o tym myslałam piosenka Cudownych Rodziców mam jest ładna, ale po pierwsze oklepana straszliwie no i nie ryczeć sie przy niej nie da.. a mam zamiar powiedzieć cos więcej od serca rodzicóm, więc akompaniament wolałabym nie taki "łzawy".

No naszym ślubie śpiewała koleżanka przy akompaniamencie swojego męża na gitarze. Na wejście mieliśmy piosenkę "Ubi caritas" po łacinie i po polsku.
Tekst jest taki:
Ubi caritas et amor, ubi caritas Deus ibi est.
Tam gdzie miłość jest i dobroć, tam gdzie miłość jest, tam mieszka Bóg.

In-Grid właściwie Ingrid Emiliana Alberini (ur. 11 września 1978 w Guastalla we Włoszech) - piosenkarka pop dance. Piosenki śpiewa po francusku.

Szwedzkie imię rodzice dali jej na cześć słynnej aktorki - Ingrid Bergman[potrzebne źródło]. Działalność artystyczną rozpoczęła od nawiązania współpracy z włoskim duetem producentów Larrym Pignagnoli i Marco Soncinim. Jej pierwszy singel Tu Es Foutu ukazał się w lipcu 2002 roku. Kolejne In Tango i Shock promowały wydany w 2003 roku album Rendez-Vous. 2004 rok przyniósł drugi album wokalistki zatytułowany La Vie En Rose. W 2005 ukazał się trzeci album album Voila!.

Jesienią 2003 roku była muzycznym gościem popularnego reality show Bar emitowanego w telewizji Polsat. W styczniu 2004 roku In-Grid wystąpiła podczas polskiego finału Konkursu Eurowizji, na którym także wystąpiła turecka piosenkarka Sertab. W 2004 roku wystąpiła na festiwalu w Sopocie, gdzie w koncercie "Viva La France" z akompaniamentem fortepianu wykonała m.in. piosenkę "La Vie En Rose" z repertuaru Édith Piaf. W 2006 roku została jedną z jurorek Sopot Festival organizowanego przez telewizję TVN. Pod koniec listopada 2007 roku do radio trafiła najnowsza piosenka In-Grid zatytułowana "I love", którą Włoszka śpiewa w duecie z polskim wokalistą Stachurskim.

Grzegorz Turnau i holenderska wokalistka Traincha w niezwykłym repertuarze Burta Bacharacha !

Muzyka ponadczasowa – to znakomite określenie dla utworów tak wybitnego kompozytora i pianisty jakim jest Burt Bacharach. Wśród wykonawców piosenek Bacharacha znajdują się największe gwiazdy sceny: Dionne Warwick, Tom Jones, Aretha Franklin, Stevie Wonder, Dusty Springfield czy Elton John.

Pod koniec kwietnia do studia nagraniowego wszedł Grzegorz Turnau, aby nagrać partie wokalne do 4 utworów Burta Bacharacha, które znajdą się na wyjątkowej płycie.

Zaplanowany na wiosnę 2007 wspólny album holenderskiej wokalistki Traincha i Grzegorza Turnaua, zatytułowany „The Look Of Love – Burt Bacharach Songbook”, zawierać będzie najpiękniejsze kompozycje Bacharacha, nagrane przy akompaniamencie holenderskiej Metropole Orchestra, współpracującej w przeszłości z gwiazdami takimi jak Natalie Cole, Dizzy Gillespie, Andrea Bocelli, Celine Dion czy Tony Bennett.

Wspólny album Traincha i Grzegorza Turnaua „The Look Of Love – Burt Bacharach Songbook” ukaże się na przełomie maja i czerwca!

Ich Troje hehe

Ja przesłuchuję sample nowej płyty Edyty Górniak (E.K.G), IMHO jednej z najbardziej utalentowanych artystek z Poulend. Muszę przyznać, że całkiem ciekawa i widać, że jak zawsze dobrze zrobiona. Fajnie zapowiada się przeróbka utworu "Aleja Gwiazd" pani Sośnickiej. "List" jest wpadającą w ucho spokojną piosenką.
Generalnie płyta jest nie na polskie realia - tutaj nie będzie po niej jakiegoś większego śladu IMHO - tak się dzieje przy każdej próbie stylizacji na zamorskie gwiazdy. Padną komentarze, że "to już było" albo, że "tak się już śpiewało". Mam wrażenie, że Edyta bardzo upodabnia się do Mariah Carey i do tego robi to w dość przyzwoity sposób.
Płytka jest w dość przystępnej cenie. Myślę, że przy najbliższej okazji w Saturnie zapakuję ją do swojego koszyka.

EDIT
Zapomniałem dodać, że Edytę uwielbiam za jej głos i odwagę w wypowiedziach. Jest profesjonalistką i za profesjonalizm uważam jej aranżację "Mazurka Dąbrowskiego" z Korei.

EDIT2
A skoro już mowa o nowych aranżacjach, to zaskoczyła mnie ostatnio nowa wersja ukochanego utworu Nirvany - Smells like teen spirit. W wykonaniu... Tarji Turunen (byłej wokalistki Nightwish). Wydaje mi się, że ten jakże dynamiczny utwór w wersji ballady, przy akompaniamencie fortepianu (pianina? - nie wiem, nie umiem rozróżnić ) i co najwazniejsze - wykonany klasycznym głosem kobiecym stał się zupełnie innym utworem, równie wspaniałym, jak oryginał
http://pl.youtube.com/watch?v=BYJs3ajxvQI

Sprawozdanie ze spotkania dnia dzisiejszego (dodam że przed chwilą wróciłam ) :
Obecni w kolejności od mojej lewej ręki : bombas3, mieszczuch, Wice Burmistrz Radosław Baranowski który przez prawie całe spotkanie ukrywał swoje spojrzenie pod ciemnymi okularami co dla mnie jako jednego ze współrozmówców było lekkim objawem lekceważenia, BELUSHI, YELLO_35 opalony po wakacjach, Przewodniczący Rady Miasta Artur Bieliński, gojac, Prezes MPGK w Zgorzelcu Jacek Szymański, krytyczny, przekorny, na chwilę zaglądnął także nasz zgorzelecki poeta Pan Żak, gospodarze Kaktusiarni no i oczywiście była także moja skromna osoba
Tematy poruszane na spotkaniu to przede wszystkim bałagan w naszym mieście, jak go sprzątnąć ile kasy potrzeba na to i kto jest za niego odpowiedzialny (i nie jest to tylko przes MPGK jak wielu sądzi), po raz kolejny temat podwyżki wynagrodzenia dla burmistrza jak również dla innych urzędników( za i przeciw) a także wiele innych pośrednich temacików które cieżko było wyłapać w natłoku wypowiedzi. Ktoś na pewno doda za mnie to czego nie dosłyszałam
A Ci którzy szybko ucielki niech żałują, gdyż były także piosenki przy akompaniamencie gitary.
Frekwencja jak na moje oczekiwania była zbyt marna i zabrakło także Alexa który ponoć zapowiadał swoją obecność.

dzieki Jovizna
wreszcie mam I love This town....

ale najpierw o Make A Memory
strasznie mi sie podoba. Poczatek bardzo nastrojowy. Tylko glos Jona i delikatny akompaniament gitary. A potem przejscie w refren - miodzio. I z powtorzenia na powtorzenie refrenu coraz wiecej dzwiekow i coraz wiecej emocji... (I'm lovin' it )

I love This Town - I don't love this song. Co prawda trudno cos sensownego powiedziec o tak krociutkim fragmencie... ale to nie jest to co w BJ kocham najbardziej... Rownie dobrze moglo by tej piosenki wogole nie byc.

Dziewczyna poszła za jego słowami i skupiła się na otaczającej ich przyrodzie.
Słyszała świergot ptaków zamieniający się w skoczną, wesołą piosenkę, a do tego akompaniament lekkiego, zwinnego wiatru kołyszącego spokojnie liście i źdźbła trawy.
Gdzie nie-gdzie świerszcz dawał koncert wygrywając melodię na swych cienkich nóżkach. Było to cudowne...
- Piękne... - szepnęła.
Na jej twarzy rozkwitł uśmiech, gdy z podziwem patrzyła na siedzącego przed nią chłopaka.
Zarumieniła się gdy poczuła jak serce coraz mocniej bijąc stapia się w harmonii z przyrodą. Coraz wyraźniej wydawało jej się, że jest połączona nierozerwalną nicią z otaczającym ją laskiem.
- Jesteś dobrym człowiekiem... - znów szepnęła. - Źli ludzie nie słyszą przemawiającej nęcącym głosem natury. A nawet jeśli to nie mówią o niej z taką czułością.
Pochyliła się delikatnie do przodu, obejmując ramieniem podciągnięte do piersi nogi. Druga ręka zatrzymała się spokojnie nad ziemią. Harumi, zamyślając się, głaskała otwartą dłonią kępkę zielonej, soczystej trawy.

Jest Dobrze? Piosenki Niedokonczone

Płyta poświęcona pamięci Jana Himilsbacha i Zdzisława Maklakiewicza i inspirowana twórczością tych wybitnych artystów.
Repertuar w większości stanowią piosenki autorskie, zaśpiewane przez czołowe postaci polskiej sceny muzycznej i aktorskiej: Hannę Banaszak, Macieja Maleńczuka, Stanisława Soykę, Andrzeja Grabowskiego, Jacka Bończyka, Jacka "Budynia" Szymkiewicza i zespół Habakuk przy akompaniamencie Orkiestry Ptaszyska.

Mówisz, że w niczym nie uwłacza randze Mszy Świętej.
No Kolego!!!
Wiedz o tym, że ORGANY są uznane przez Kościół jako instrument stricte liturgiczny, gitara, niestety NIE. Owszem, nie jest zabroniona-akustyczna, czyli można jej uzywać. Pytanie do czego?

Więc napiszę tak.

Mam nadzieję, że z czasem Episkopat ustosunkuje się co do akompaniamentu gitarowego podczas Mszy Świętej. W chwili obecnej wygląda to tak, że PIOSENEK NIE WOLNO śpiewać podczas Mszy Świętej, a gitarę (akustyczną) można używać. Pytam: DO CZEGO? Do akompaniowania PIEŚNIOM? Kto akompaniuje na gitarze np. "Bądźże pozdrowiona" czy "Jezu miłości Twej" albo gregoriańskie "Zbliżam się w pokorze"?
Nawet z nowszych, powiedzmy "Panie, pragnienia ludzkich serc" czy słynne "Panie dobry jak chleb". Akompaniament gitarowy przy tych pieśniach może być tylko "na siłę", a jeśli już ktoś "popełni" coś takiego, to najwyraźniej z braku smaku muzycznego i wyczucia. Dyletant. Mam nadzieję, że takie produkcje nie istnieją. Zatem co, jakie pieśni? Proszę o konkrety. Jakie pieśni z akompaniamentem gitary?
Pieśni, nie piosenki...

[ Dodano: 09-04-2006, 02:39 ]

jeśli piosenki są ZAKAZANE w liturgii, to czy mozna tradycyjnym piesniom typu

Czy naprawdę nie ma nic pomiędzy tradycyjnymi piesniami a piosenkami jeśli chodzi o liturgię?
Nie twierdzę, ze wszystkie piesni brzmią najlepiej z akompaniamentem gitary, bo to by była bzdura. Ale można całkiem sporo rzeczy dobrze i ładnie podegrać tak, by to był piękny wspólny spiew. Że nie bedzie tak samo jak na organach? Nie jest powiedziane, ze musi być.

Współpracy nie widzę w sensie instrumentalnym. Ze skrzypcami, fletem, obojem, trąbką wilonnczelą jak najbardziej. Z gitara nie. Nie ta grupa instrumentów.


I właśnie to miałem na myśli pisząc, że zbyt wąsko i zbyt skrajnie patrzysz na te sprawy. Żenie chcesz grać RÓWNOCZEŚNIE z gitarzystą, to jeszcze zrozumiem. Ale to że Ty grasz akompaniament do pieśni, które źle brzmią na gitarze, a gitarzysta gra akompaniament do tych pieśni które lepiej brzmią na tym właśnie instrumencie a akurat pasowały np do tematu czytań czy z innych poważnych względów zostały wybrane (wiem - dla Ciebie to niemożliwe, ale to już kwestia subiektywna, i nie powienes akurat tej opinii próbować narzucić wszystkim odpowiedzialnym za muzykę) to rzecz całkowicie normalna i nie widzę tu żadnego problemu. Ale co tam - Twoje skojarzenia - Twoja sprawa. A "Lud Twój Panie" znajdziesz w "Exsultate Deo" który czy Ci się to podoba czy nie, również jest śpiewnikiem liturgicznym. Zresztą była w tym albo w drugim 'muzycznym' wątku wspominana.

Jeszcze raz się powtórzę - to że gitara gra w sposób bardziej rytmiczny ('perkusyjny' jak Ty to nazywasz) nie jest równoznaczne z 'rozrywkowością' czy 'świeckością'. Pieśń którą podałem ("lud Twój Panie") jest jednym z przykładów utworów z jednej strony typowo 'gitarowych' ale z drugiej strony NIE BĘDĄCYCH WCALE PIOSENKAMI.

Jak jeszcze raz będę musiał to powtarzać, to chyba wysiądę i dodam całe działy "DM" i "DL" do ignorowanych

("lud Twój Panie") jest jednym z przykładów utworów z jednej strony typowo 'gitarowych' ale z drugiej strony NIE BĘDĄCYCH WCALE PIOSENKAMI.


Ja ten typowo 'gitarzany' twór grywam normalnie (czyli z akompaniamentem organowym). Nie słyszałem tego wraz z gitarą, ale jak to zabrzmi to akurat jestem sobie w stanie wyobrazić. No... w tym konkretnym przypadku to może i pasuje gitarogranie, choć nie widzę przeszkód by użyć organów co sam czynię. Jest to jednak tylko jedna pieśń (nie piosenka) przytoczona przez was, która zabrzmi w miarę poprawnie z gitarą (z organami na dodatek wcale nie gorzej). Zasugerować mogę, że wyjątek potwierdza regułę, że liturgicznym pieśniom gitarzenie nie służy. Skoro twierdzicie, że przepisy liturgiczne nie wykluczają z liturgii gitary, to podajcie więcej przykładów pieśni - NIE PIOSENEK - które "dobrze" zabrzmią z takim akompaniamentem.

Takie moje zdanie co do gitar w liturgii. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem stosowania tego instrumentu podczas mszy. I chociaż lubię gitarowe brzmienie, to zaakceptować go w liturgii nie mogę... może przez złe doświadczenia z różnorakimi "gitaro-graczami".

Skoro twierdzicie, że przepisy liturgiczne nie wykluczają z liturgii gitary, to podajcie więcej przykładów pieśni - NIE PIOSENEK - które "dobrze" zabrzmią z takim akompaniamentem.


JA TEŻ POPROSZĘ O WIĘCEJ PRZYKŁADÓW. Może się jadnak przekonam się do gitary podczas Mszy bo póki co to jej nie widzę jako instrumentu akompanijącego pieśnim tradycyjnym typu: "Ach mój Jezu", "Ludu mój ludu", nawet nowsze jak "Krzyżu Chrystusa", "Panie dobry jak chleb" i wiele innych.

I może jednak lepiej żeby to nie były piosenki...

Ja ostatnio grałem z chórem na prymicjach kolegi, i śpiewaliśmy normalne pieśni liturgiczne, tyle że nieco bardziej uroczyście (część na 4 głosy, akompaniament organowy itp) - w końcu to msza i należy zastosować zwykłe kryteria dobierania pieśni na nią - nie powinno się z niej robić koncertu piosenek religijnych - wszystko jedno z jakiej okazji.

Wiem że w niektórych parafiach jest zwyczaj, że na prymicjach śpiewa się pioseneczki, przy których krytykowana czasem "Barka" to istne arcydzieło (jakieś 'Sutanny' i inne takie... a fe... ) ale uważam to za bardzo szkodliwe i niegodne wspierania. Więc podaj więcej szczegółów - kto ma śpiewać, ile osób, co umieją, czy chodzi o śpiewanie na mszy czy później, itp.

BO PIOSENEK PASUJĄCYCH NA MSZĘ PRYMICYJNĄ NIE MA!!

Z takim traktowaniem sprawy nie ma sensu już dalej zawracać sobie głowę.

W tym co wywalił Dro 77 było około 80 % na temat.

Trochę czasu poświęciłem na to, żeby coś tam napisać.

Najlepiej jest wywalić w kosz i jeszcze się dąsać. To nie ma sensu.

Pozostaję w dalszym ciągu przy moich propozycjach, dorzucając zupełnie serio i poważnie co następuje:

"Oto jest dzień" na początek przed Mszą, żeby weselników trochę rozśpiewać - po takiej wesołej piosence na pewno bardziej ochoczo podchodzili by do śpiewu podczas Mszy.

Organy obowiązkowo zastąpić keyboard'em - najlepiej Casio. Duży wybór oryginalnych brzmień, a i jakiś delikatny podkładzik się znajdzie (raz słyszałem i było naprawdę cudownie).

Oczywiście wszystkie Ordinarium Missae zastąpić przewidzianymi w tym celu śpiewami, które będą cudownie pieścić ucho z akompaniamentem gitary, zamiast smętnych organów.

Psalm można na dwa głosy - będzie bardziej efektownie, albo stojąc przy ambonie z gitarą, łatwiej będzie akompaniować drugiej osobie śpiewającej drugim głosem.

Może jeszcze zgadać się z księdzem i podane wyżej śpiewy dawać na dwa głosy ogólnie: tzn. ksiądz z ludem pierwszy głos a zespół drugi. Czemu nie?

Przecież to nie jest zakazane>

A niestety te oazowe piosenki są ładne ale niestety moze rpzy ognisku ale nie w Kościele.

Niektóre mi się bardzo podobaja,ale sam wolę modlitwe psalmami.Modlę sie nim i w Neokatechumenacie.Najczęsciej przy akompaniamencie gitar i bębnów.
"Alleluja.
Chwalcie Boga w Jego światyni
Chwalcie Go na wyniosłym Jego nieboskłonie!
Chwalcie Go za potężne Jego czyny
Chwalcie Goza wielka Jego potęgę!
Chwalcie Go przy dźwięku rogu
chwalcie Go na harfie i na cytrze!
Chwalcie Go bębnem i tańcem
Chwalcie Go na strunach i na fletach!
Chwalcie Go na cymbałach dźwięcznych
Chwalcie Go na cymbałach brzmiących;
Wszystko co żyje niech chwali Pana!
Alleluja!"
"(...)Nad rzekami Babilonu-
tam myśmy siedzieli i płakali,
kiedyśmy wspominali Syjon.
Na topolach tamtej krainy
zawiesiliśmy nasze harfy(...)"
"(...)Sławcie Pana na cytrze
śpiewajćie Mu na harfie o dziesieciu strunach(...)'
Nie pisz więc tylko błagam,ze są instrumenty "niegodne",aby sławić na nich Pana!

Będąc w ostatni weekend w Warszawie miałam okazję skorzystać z zaproszenia i wybrać się do Studio Buffo na wieczór Latynoski. Koncert prowadził Janusz Józefowicz przy akompaniamencie zespołu pod kierownictwem wybitnego muzyka Janusza Stokłosy.

To były niezapomniane chwile. Józefowicz (co by o nim nie mówić) potrafi spontanicznie wprowadzić widza w świetny nastrój i ''porwać'' do dobrej zabawy. Wśród artystów gościnnie wystąpiły gwiazdy tańca latynoskiego z Kuby. No... nie muszę mówić jak ogromne wrażenie zrobiły na zwłaszcza męskiej części publiczności, w tych wąskich przepaskach na biodrach i pięknymi pióropuszami na głowach..

Czytając repertuar na kwiecień moją uwagę zwróciła jedna z propozycji. ''Ukochany Kraj.. ''czyli PRL w piosence. Myślę, ze jest to propozycja godna polecenia. To ma być opowieść przy pomocy piosenek i kronik filmowych z lat 1946-1989 o życiu polaków rodem z peerelowskiej rzeczywistości.
Przypomnienie paranoi i absurdy minionych lat mogą okazać się świetną lekcją historii dla młodzieży, a dla starszego pokolenia będą okazją do sentymentalnych wspomnień przy świetnych przebojach minionych dekad. Dlatego uznałam, iż warto polecić ten spektakl.

Pozdrawiam

Czarnowłosa wciąż kołysała się, teraz tylko trochę mocniej. I wciąż sobie śpiewała. Teraz nastał czas na jakąś piosenkę po hiszpańsku, o wiecznych wędrowcach. Piosenka delikatniejsza, więc i ona wydawała z siebie delikatne melodie. Głos miała bardzo melodyjny. Coś za coś. Na instrumentach grać nie umiała. No, trochę tylko na gitarze, tak dla akompaniamentu. Zawsze chciała grać na fortepianie i skrzypcach, lecz nigdy nie udało jej się posiąść tej sztuki. Szkoda.
Właśnie wychyliła się mocniej, bo zobaczyła kogoś na błoniach. Podobno była odpowiedzialna i rozważna, ale o swoje bezpieczeństwo nie dbała. Bardzo ciekawe.
Piosenka dobiegała końca, niedługo miało zacząć wzejść słońce, a ona miała zamiar na nie zaczekać. W ciszy. Melodia zaczęła cichnąć i cichnąć, aż w końcu w sowiarnii zaległa kompletna cisza. Melissa wdzięcznie i bezszelestnie zeskoczyła z parapetu, zamierzając usiąść na niego i czekać na nowy dzień. I zrobiła tak. Nogi ułożyła na parapecie, głowę oparła o ścianę i zamknęła oczy. Doskonale zdawała sobie sprawę z obecności jasnowłosej dziewczyny. Dopiero po chwili otworzyła oczy i obdarzyła ją spokojnym i takim szczęśliwym spojrzeniem.
- Salve, nieznajoma. Niedługo wzejdzie słońce. Ludzie o tej porze śpią.- powiedziała bardzo łagodnym głosem i uśmiechnęła się do niej.

Nino Rota i jego soundtrack do "Ojca Chrzestnego". Przepiękny. Do tego charakterystyczny fragment większości utworów, który zapada w pamięć. Polecam przesłuchać szczególnie "The Godfather Finale" oraz "The Baptism".

W tym fragmencie można tylko przyklasnąć. Zwłaszcza że Godfather to mój ulubiony film wszechczasów. A Nino Rota był nie do podrobienia jako artysta. Co do głównego tematu The Godfather Waltz - znalazłem kiedyś na sieci nigdzie niepublikowane nagranie koncertu Guns 'N Roses: Slash na gitarze gra ten temat, przy akompaniamencie reszty zespołu, na szczęście bez skrzeków Axla Posłuchaj go, choć brak mu delikatności i raczej jest surowo zinterpretowany, to i tak wbija w fotel.

Howard Shore za to usypia mnie nieprzeciętnie. Kiedyś dostałem soundtrack do pierwszej części Władcy i warto posłuchac go tylko dla May It Be i jednego - dwóch krótkich temacików. Pozostałych części słuchałem już w Empiku Nie powaliły mnie (tak muzyka, jak i piosenki). Tak samo jak John Williams - jak dla mnie autor kilku chwytliwych tematów i dłuuuugich, konwencjonalnycych, hollywoodzkich usypiaczy. Ale wiadomo: rzecz gustu

To były rekolekcje zimowe w Piechowicach w 1999 roku. Prowadził Ksiądz Piotr.
Pamiętam te rekolekcje bardzo dobrze, szczególnie jeden z pogodnych wieczorów, kiedy grupa chłopców, w tym i ja, przygotowała występ Zaśpiewaliśmy piosnkę przy akompaniamencie gitary a dziewczyny i Ksiądz pękali ze śmiechu. Nie z piosenki ale ze Zbyszka i jego osobliwego stroju
Ale było śmiechu

Mogę wiedzieć co to za parafia?

Parafia salezjańska, pw. św. Jana Bosko.
3 krzyże to akurat najgorsze co było, bo pomijam bębenek (chyba djembe) w piątek jako akompaniament do psalmu, czy drogę krzyżową po liturgii, ciemnica z kratami, inny krzyż przy ołtarzu a inny w procesji (potem wniesiony cichaczem do zakrystii) czy piosenka w Wielki Czwartek "Życzymy, życzymy" w trakcie obrzędów wstępnych... Ale to już offtop

Gdy zamknął za sobą drzwi, wziął z półki słuchawki i podłączył je do laptopa. Dźwięk, który nie rozbija się po całym pomieszczeniu brzmi lepiej, gdy trafia od razu do uszu. Słuchając tej samej piosenki, tym razem z akompaniamentem, lekko przymknął oczy i zaczłął się bujać w przód i tył. Wraz z zakończeniem piosenki, chłopak przysunął się do blatu i pochwycił mikrofon, przytwierdzony do niej.
- Za mało życia. Wejdź jeszcze raz, ale tylko pierwsza zwrotka - poprosił, odsuwając od siebie sprzęt.

Kochani,

Kto wie, niech zabierze głos. Mowa o śpiewaniu amatorskim z akompaniamentem własnej gitary.

1. Wiadomo, że kiedy gra się piosenkę według śpiewnika i według podanych akordów, to taka piosenka brzmi najlepiej. Ale jest problem własnej skali głosu. Użytecznie dysponuję oktawą i tercją we własnej skali glosu, więc kiedy akompaniuję sobię wg śpiewnika, często nie mieszczę się głosowo. W takiej sytuacji albo transponuję akordy, aby móc zaśpiewać czysto od góry do dołu albo pomagam sobie kapodastrem. Czy uważacie, że tak powinno się robić?

2. Czy upraszczacie sobie akordy?

Jeden przykład:
"16 ton" gra się oficjalnie tak:
Zwrotka
e H7 e H7
e H7 e H7
e e7 a a7
H7 e
Refren
e H7 4x
a a7
H7 e

Ostatnio słyszałem tę piosenkę kilka razy w wykonaniu różnych zespołów i przyglądałem się jak gitarzyści to grają. I widziałem, że grali to prościej, a efekt był zawsze znakomity. Da się?

3. Czy używacie czasem akordów skróconych (tzw. power chords)?

Dzięki za użyteczne odpowiedzi.

Ja też się, Magduś, z Tobą zgadzam, że Keja to piękny utwór i sam go nie raz i nie dwa wyśpiewywałem na imprezach ogniskowo-łódkowych. I chyba to, że jest taki dobry i łatwo wpadający w ucho oraz prosty do opanowania przez zwykłego śmiertelnika stanowi o jego nieszczęściu.

Nauczyło się go bowiem również sporo piwnych łachudr i swoim rykiem obrzydziły piosenkę do cna. Ponadto zwróćmy uwagę jak do tego utworu podchodzą wykonawcy. Na ogół grają go ulegając presji drobnych pijaczków, bez większego przygotowania, byle jak, na odczepnego. Czy tak wykonanego utworu, choćby najśliczniejszego, z akompaniamentem porykiwań, chcesz słuchać? Bo ja nie. Dobrze wykonanego dzieła JP, np. na festiwalu chętnie bym posłuchał i cicho zanucił, aby nie uronić ślicznych dźwięków płynących ze sceny /i dla mnie to nie będzie "obciach"/.

edit: dopisałem treść w nawiasie.

Obiecywałem Wam niedawno nowe wideoklipy, oto pierwszy z nich. Tym razem nie z pokładu OSSY ale z mojego pokoju muzyczno-komputerowego. Piosenka nazywa sie The Dutchman. Napisał ją Michael Peter Smith. Moja wersja różni sie nieco od oryginału, nadałem jej bardziej folkowe brzmienie i "fingerstyle" akompaniament na gitarze -> http://ca.youtube.com/watch?v=RLihiwsv-NU Poniżej zdjecie "wyjęte" prosto z tego wideoklipu. Pozdrawiam
Krzysztof

Na sobotni koncert Zespołu wyruszyłam przy akompaniamencie piorunów i podlewana strugami deszczu to nic, że mało zębów sobie nie wybiłam ślizgając się we własnych butach, które stwierdziły, że nie będą trzymać moich stóp a niech sobie stopy radzą same. Ale warto było Na scenie Zespół w troszkę innym składzie, brakowało mi co prawda dźwięków harmonijki i śpiewu skrzypiec ale panowie tak zgrabnie dobrali repertuar trafiając w mój gust (przypuszczam że w gust reszty słuchaczy również) że po piętnastu minutach mogłam już sobie w duchu zaśpiewać "nic mi więcej nie potrzeba..."
Wielkie dzięki za bardzo udany sobotni wieczór Szczególne miejsce w mojej pamięci zajął utwór, który zaśpiewał perkusista taka piosenka o.. kwiatkach

Zostalo juz wspomniane o sciezkach dzwiekowych do "Body of War" oraz "Into The Wild". O "All Along The Watchtower" w wykonaniu Veddera oraz The Million Dollar Bashers nikt jednak jeszcze nic tu nie mowil! Dylan, Hendrix, teraz Vedder. Zabojcza kontynuacja? Zobaczymy. Pewne jest natomiast, ze kazdy powinien to uslyszec!

"I’m Not There" to tytuł filmu biograficznego poświęconego postaci Boba Dylana. Na potrzeby soundtracku do niego nagrano aż 34 piosenki, a wykonują je m.in. Cat Power, Sonic Youth, Mark Lanegan, The Black Keys, Jack Johnson, Los Lobos, Calexico, Antony & The Johnsons, Sufjan Stevens, Yo La Tengo, czy w końcu "nasz" Ed Vedder. Wokalista Pearl Jam zapśpiewał "All Along The Watchtower" przy akompaniamencie podawanym przez The Million Dollar Bashers.

Film ma mieć premierę w USA 21 listopada, soundtrack 30 października.
[ źródło: www.pearljam.pl ]

"I’m Not There" to tytuł filmu biograficznego poświęconego postaci Boba Dylana. Na potrzeby soundtracku do niego nagrano aż 34 piosenki, a wykonują je m.in. Cat Power, Sonic Youth, Mark Lanegan, The Black Keys, Jack Johnson, Los Lobos, Calexico, Antony & The Johnsons, Sufjan Stevens, Yo La Tengo, czy w końcu "nasz" Ed Vedder. Wokalista Pearl Jam zapśpiewał "All Along The Watchtower" przy akompaniamencie podawanym przez The Million Dollar Bashers.

Pewne jest natomiast, ze kazdy powinien to uslyszec!


... "All Along The Watchtower"...

Wyglądało to bardzo fajnie i trochę nietypowo, bo każdy z obecnych miał okazję pobyć przez chwilę przed ołtarzem (ja osobiście pierwszy raz). Każdy z nas otrzymał świeczuszkę, kartkę z tekstem piosenki i drugą z fragmentami Pisma Świętego. Pod każdą z 14 śiweczke były numery oznaczające kolejne stacje. I tak po kolei każdy zapalał od paschału śiweczuszkę, czytał swój fragment i śpiewaliśmy tekst przypisanay danej stacji (notabene do melodii kanonu "Panu naszenu pieśni grajcie ..." ) przy akompaniamencie skrzypcowym i gitarowym m.in.ks. Krzysztofa. Ja byłam mile zaskoczona, bo pierwszy raz brałam udział w czymś takim. Podobał mi się. To tyle pozdrawiam.

BLASTER

Nawiązuję łączność z Eject'em:
"Dostań się do najbliższego terminala i podłącz się do niego.
Musisz zlokalizować Astrotrain'a i mnie, a następnie naprowadzić mnie na niego, obydwaj zmierzamy mniej więcej w kierunku komputera sterującego. Muszę go zatrzymać za wszelką cenę.
Ale nie martw się brachu, na pomoc nadciąga już kawaleria, jak tylko tu będą zagram im odpowiedniego marsza"

Dodając sobie animuszu podśpiewuję pod nosem:
"Autobot konta Decepticon, Deceptcion kontra Autobot.
Refren tej piosenki może być tylko jeden:
Blaster z akompaniamentem wkracza, Astro się niechybnie stacza"

Zwracam uwagę iż Eject jedynie zasięga informacji z sieci danych, nie musi w nią ingerować, więc ponieważ jest hackerem powinno być to zadanie leżące w granicach jego możliwości.

KASECIAKI

Ramhorn po ostatnim ataku Hun-Grrr'a ląduje gdzieś pod ścianą. Wstaje na nogi, odczekuje chwilę, aby odsapnąć (czyli do momentu aż pompy znowu zaczną harmonijnie dostarczać paliwo do serwo-motorów oraz poszczególnych układów pneumatycznych), a następnie rozpędza się i rusza pędem prosto w Quake'a.
"Grrr, ten upierdliwy Decept się jeszcze trzyma, ale jak tylko mój róg przejdzie przez jego moduł podtrzymujący korpus, to już długo nie pociągnie, grrrr"

Rewind absolutnie nie nadaje się na pierwszą linię ataku, więc stara się trzymać z tyłu za Ironhide'm i osłaniać go w trakcie walki, ostrzeliwując każdego kto tylko zamierza się na starego wyjadacza Iron'a.

To teraz apel do wszystkich facetów Na prezent dla swoich dziewczyn dajcie płytę z piosenką którą sami śpiewacie i przy jakimś akompaniamencie. Wymarzony prezent

Najlepiej wręcz płytę a jak dziewczyna postanowi być z Tobą to zapytaj się czy możesz ją wstawić na youtuby z prezentacją i waszym zdjęciem Ale lepiej się zapytaj bo może będzie chciała to nagranie zostawić tylko dla siebie

Drummera uruchamiasz w CUBASE jako instrument VST z własną ścieżką i na tej ścieżce możesz WSZYSTKO, bo to są komunikaty midi możesz je przesuwać usuwać , zmieniać wysokość dżwięku (przy ścieżkach perkusyjnych oznacza to zmianę instrumentu w który walisz, albo sposobu jak walisz) itp.. W Drummerze wybierasz podstawowy rodzaj akompaniamentu (jakiś odpowiadający ci template) i wklejasz (drag&drop) w odpowiedni takt na ścieżce perkusyjnej. wybierasz np. jeden rodzaj grania na zwrotkę (3 takty), jeden na przejściowy zwrotka/refren (1 takt), jeden na refren 4 takty. Potem to wszystko razem kopiujesz i wklejasz tyle razy ile potrzeba na utwór. Na koniec zamieniasz ostatni takt refrenu na zakończenie piosenki (jakieś ekstra bębny na finał) i pozamiatane.

Sam metronom jest wybijany przez CUBASE i nie potrzebujesz do niego nic, możesz nawet zdefiniować instrumenty MIDI (Brzmienia) których będziesz używał na "raz" i na pozostałe uderzenia w takcie. Metrum i tempo definiowane może być dla fragmentów utworu lub całego utworu. Ja z reguły używam klika o różnych wysokościach dźwięku.

EDIT: ale macie tempo, mój post odnosił się do Jachowego z poprzedniej strony

A teraz przepiękna piosenka, napradę, godn a wszystkich Grammy!!! xD itd.
aktualnie - szum deszczu. xD


I idealny akompaniament Crash Test Dummies - Mmm Mmm Mmm Mmm

Najbardziej mrucząca piosenka jaką znam. Za każdym razem samej zbiera mi się na pomruki

Wykonawca: Apocalyptica
Tytuł: Faraway vol. 2
Płyta: Niestety nie wiem... ;D Już wiem : Reflections

There is something in the way
You're always somewhere else
Feelings have deserted me
To a point of no return
I don't believe in God
But I pray for you

Don't you slip away from me
It's you I live for
Don't you leave no
Don't you slip away from me
I'm vulnerable to your love

There is something in the way
You're always somewhere else
Feelings have deserted me
To a point of no return
So the light fades out
And you're so close to lose it

Don't you slip away from me
It's you I live for
Don't you leave no
Don't you slip away from me
I'm vulnerable to your love

Don't you slip away from me
It's you I live my life for
Don't you slip away from me
I'm vulnerable to your love
Don't you slip away

Nie, nie, nie! Ta piosenka nie oddaje, mojego obecnego stanu (ani troszeczkę ;D), ale ta kobieta tak pięknie śpiewa... w dodatku przy akompaniamencie Apocalyptici . Po prostu koffam ją słuchać... jest taka... taka... delikatna i w ogóle... no naprawdę ciężko mi to wytłumaczyć, ale po prostu lubię jej słuchać ^^
Swoją drogą... jest to jeden z niewielu utworów Apocalyptici w których występuje wokal...

Dla mnie Mad Season - Wake Up
Kompozycja, ktora trudno mi nazwac piosenka. Piosenka zaklada jakas rownowage miedzy muzyka a wokalem. A tu mamy niewatpliwa przyjemnosc obcowac ze swietnym wokalista, ktory przycmil muzyke.
Caly album Above, bedacy swietnym materialem post-/okolo-grunge'owym za sprawa Layne'a stal sie akompaniamentem dla jego glosu, przepieknego tak w cichym, na granicy szeptu mruczeniu jak i w glosniejszych zawodzacych partiach.
Akompaniament skad inad swietny, w Wake up wspaniale polaczenie rownomiernie brzmiacych klawiszy z falujacymi gitara i perkusja.
No i tekst, chcialoby sie zawolac raz jeszcze Wake up!, ale nie ma juz do kogo. Od ponad szesciu i pol lat Layne'a nie ma juz z nami.
Jeden z najlepszych wokali w historii w niepowtarzalnej juz formie, ale plyty pozostaly i who ever said we wash away with the rain.

Dla mnie osobiscie 10/10.

Ode mnie: Radiohead - Weird Fishes/Arpeggi (Scotch Mist Version)

że bilans wolności między tamtymi a obecnymi czasami - (...) - jest jakby równy

a ja jestem pewien, ze nie. jakkolwiek duzy sentyment nie wiazalby sie z tamtymi czasami, byly to czasy podle i pelne powszechnej pogardy.
nie bez przyczyny Kaczmarski na spolke z Gintrowskim i przy akompaniamencie Lapinskiego spiewali:
http://www.youtube.com/watch?v=-_uZ4S7YAzs
a wszystko co bylo dobre w tamtym czasie i bylo zwiazane z tamtym systemem, rodzilo sie wlasnie z przeciwu wobec niego, walki z nim i niezgody na taki stan rzeczy.

w koncu przyszedl czas i na moje wspominki.

sluchane na gramofonie podlaczonym do wzmacniacza unitry. jak widac rodzice zaszczepili we mnie odruch "szerokich horyzontow", a tam w regaliku jeszcze wiecej perelek.

na kasetach "nagrywanych" m.in.: "Zielona Wrona" - piosenki podziemne zestawione z wystapieniami partyjniakow - niezwykle mocny material, szkoda tylko, ze nie na obecna wrazliwosc; nagrane glosy moje i mojej siostry - material juz ponad dwudziestoletni, sentymentalnie bezcenne, szukam wlasnie sprzetu i czasu, by wszystko przeniesc na trwalszy nosnik, zanim zginie bezpowrotnie; i inne.

ostatnio bylem na karaoke, 10.11. i przydzedl jakis 90 paro letni dziadek i zaczal spiewac (o dziwo, bo nie mieli) bez akompaniamentu rote, wojenke i legiony, w paru slowach zjebał hitlera i poszedl. genialny facet, po prostu szacun

to u mnie tez teraz leca wojskowe piosenki. przydaloby sie ich jakies takie bardziej wspolczesne, mocne wykonanie bo ludzie powinni lepiej znac takie arcydziela, ktore przodkom pomagaly isc sie napierdalac z najezdzca czyt. dodawaly otuchy;)


Czesc!
Podejrzewam, ze wiem w jakim rejonie Mazur (moze sie myle) odbywalo sie to
misterium.
Otoz w lipcu podplynalem na Beldanach na wysokosci osrodka Startu (Kamien)
polowic rybek i zanocowac na wodzie. Po paru minutach, kiedy szykowalem
sprzet do polowu nocnego, uslyszalem piesni nabozne dobiegajace z obozu
polozonego na skarpie. Rzeczywiscie odeszla mi ochota na polow i
zamknawszy
szczelnie kabine poszedlem spac.


Oj, biedaku
Toz to musiał być szok! Płynie sobie biedny żeglarz (i głodny w dodatku),
chce połowić rybek. Ledwie zakotwiczył i wędki rozłożył, a tu mu jacyś
pobożnisie pieśni na brzegu śpiewają. A jak wiadomo, owe pieśni śpiewa się
całą noc, ile sił w płucach, w dodatku przy akompaniamencie orkiestry dętej
wspomaganej przez organy parowe. Nic dziwnego, ze odeszła Ci ochota (na
połów). W końcu Bełdany są takie małe, że ten śpiew bys słyszał, gdzie byś
nie zakotwiczył. A i tolerancję masz niebywałą - że nie wyskoczyłeś z
pagajem... I nawet udało Ci się zasnąć - no, no. Takie organy parowe nieźle
dają...

| I jeszcze jedna:
| "Ja pierdolę, ja pierdolę i jeszcze raz ja pierdolę. Te kurwa święte
chuje
| śpiewają jakieś pierdolnięte piosenki. Długo tu już nie wytrzymam. Niech
| księża spierdalają na księżyc, a nie jebią jakieś głupoty mi tu pod
| grzybkiem!!! Chuj mnie strzeli jak nie przestaną, albo wyjebię zara
każdemu
| po kolei!!!

| --
| Pozdrawiam

| Joanna
| PS. A tak poza tym, to na obozach żeglarskich jest co robić ;-)))


Owszem, jest. Jak widać w przytoczonego cytatu. Wiadomo, że komendy nikt nie
posłucha, gdy w nią nie wetknąć paru k...w i ch... Toteż i żeglarze się uczą
co sił, aż uszy więdną. A gdy zmęczony nauką przyszły żeglarz chce się w
spokoju napić piwa, śpiewają mu za płotem. Toż to katorga, nie obóz !  A

Pozdrawiam


Po wielu próbach dobierania się do archiwum pień kolejowych 18 - letniego
Stefana z 51 letnią metryką - agenta TPSA - wreszcie udało mi się ściągnąć
kilka kawałków.
Ze zdziwieniem skonstatowałem, że to chyba [ Sztefek je krakauer] kącik
foniczny muzeum Festiwali Piosenki Studenckich w Krakowie lub łódzkiej
Yapy - pseudofilozoficznych zawodzeń przy akompaniamencie źle nastrojonych
gitarek.
A może to dział muzeum Wajdów z Nowej Huty ???
Proponuję na hymn polskich MK
"Wesoły pociąg" - W. Laskowskiego (nie mylić z Januszem Laskowskim).

Buahahahahaha !

rozjazd


Spróbuję odpowiedzieć wybitnemu znawcy muzyki kolejowej, gdyż uczono mnie że
nawet największemu głupkowi na jego największe głupoty odpowiada się tylko
raz a potem bije w mordę.
Smętnym grajkiem nie jestem w odróżnieniu od KW którego smutnych i smętnych
wypocin musimy* możemy* czytać.
Jestem Stefan krakowianin lub Krakus. Natomiast Twój ród warszauera pochodzi
z Nalewek bądź ulicy Chmielnej.
Moja córka dostała konwulsji ze śmiechu słuchając tych niby kultowych
pieśni
polskich MK.


To nie ja określiłem swój zbiorek jako "niby kultowe ...." a konwulsje to
może być objaw grand mal (spytaj się lekarza).
Nikogo nie zmuszam do zaglądania do mojego zbiorku piosenek różnej jakości i
różnej wartości.

Na taki poziom listu można odpowiedzieć tak jak jeden z polskich pisarzy:
Panie Kawa, siedzę w ustronnym miejscu i pański list mam przed sobą, a za
moment zrobię z niego użytek i będę go miał pod sobą.
Bez wyrazów poważania
Stefan


Chciałbym nagrać przez mikrofon kilka piosenek z gitarką akustyczną na żywo,
i posłać je znajomym przez internet.  Jaki program niezbyt skomplikowany
byście polecali.

Ptrzebuję jak najszybciej tanulatury na akompaniament piosenki dni ktorych nie znamy.....

a kto to egzekwuje ?
we wszystkich prawie kościołach w których w życiu bywałem było coś takiego jak msza młodzieżowa, na której zwykle śpiewano normalniejsze piosenki, przy akompaniamencie keyboardu, gitar, różnego tupu instrumentów perkusyjnych, itd.

Liturgio ja na tygodniu jak znajde chwilke czasu to nagram ta piosenke.... z akompaniamentem gitarowym. Refren mam po wlosku a zwrotki po polsku...

ty człowieku nic nie kapujesz: ty w oprawie muzycznej widzisz tylko organiczne piękno. Ale jest to piękno muzyczne nie majace nic wspólnego z pięknem liturgicznym.
Z przykrościa stwierdzam że należysz do tej grupy osób które piękno liturgii dostrzegaja w muzycznym popisie prowadzącego.
szkoda mi Ciebie


Ty normalnie bzdury piszesz!!! Jeśli myślisz, że podczas Liturgii widzę tylko organy to jesteś w wielkim błędzie.

Moje poglądy na temat roli organów podczas Mszy są takie, że na dobrą sprawę MOŻNA w ogóle z nich zrezygnować, a lud może śpiewać a capella, często z lepszym skutkiem niż z "akompaniamentem" zagniatanym przez miętolącego, nie mającego pojęcia o użyciu organów pseudo-organistę.

Ty nie stwierdzaj z przykrością, bo widzę, że kompletnie NIE ROZUMIESZ, że muzyka jest INTEGRALNĄ częścią Liturgii Mszy Świętej, a nie tylko "widzimisie" dodatkiem.

Popatrz na historię Kościoła KATOLICKIEGO, jak wielka była zawsze rola muzyki podczas Liturgii, jak ważną wagę przywiązywano do instrumentów.
Wydaje się, że dziś poprzez właśnie takie amuzyczne (pseudo liturgiczne) postawy muzyka w Kościele katolickim TRACi znaczenie. I to bardzo traci. W Polsce na dodatek stacza się w przepaść bezowocnego badziewia, które niby chce podkreślić piękno liturgii. Czym? Bębenkiem, kongiem, grzechotkami? Oczywiście, że nie.

Jednak co z tego... Przez całe wieki wielu kompozytorów napisało ogrom muzyki, którą z powodzeniem można wykorzystać (nie jako koncert ) w Liturgii. Weźmy polskich kompozytorów: Wacław z Szamotuł, Zieleński, Gorczycki, Pękiel, i wielu wielu innych.
To w Polsce są największe TABULATURY na świecie.
Poza tym przez całe wieki rozwijała się sztuka improwizacji zwłaszcza organowej.
Dziś w Polsce jest to niepotrzebne. Jest mikrofon, więc "organista" nie musi w zasadzie nawet wstępu do pieśni zaimprowizować, jak tylko włączyć rzutnik, chuchnąć w mikrofon, bądź ryknąć i ludzie rozpoczynają śpiew.
Ze scholami jest jeszcze inaczej, bo najczęstszą praktyką są piosenki (nie pieśni), które lud nie śpiewa, a tylko słucha.
To ma być to piękno Liturgii???
Za takim miernym modelem oprawy muzycznej się opowiadasz?
Czy wg. Ciebie muzyka podczas Mszy powinna być jak najuboższa, a gra na organach, czy ewentualnym innym instrumencie sprowadzona do absolutnego minimum?

Napisać o koncercie sympatycznych facetów z Łańcuta i jednej Lublinianki jest diablo trudno. Stanowią bowiem zespół będący pewnikiem nie tylko dla mnie czymś wyjątkowym na naszej scenie. Cały aparat pojęciowy, którym się przy opisywaniu zjawisk muzycznych posługujemy, w zasadzie w Ich przypadku bierze w łeb. Bo u Nich niby wszystko jest podobnie, tylko zdecydowanie bardziej.

Pojawili się w naszym muzycznym świecie 2 lata temu i co? Ano:
- po 1,5 roku wydają płytę i do tego nie jakąś tam, ale od początku do końca autorską;
- wczoraj w Contraście grają 3 sety i oprócz jednej, jedynej instrumentalnej mel.trad.
wszystko utwory autorskie. Nie tłumaczenia, nie adaptacje, ale własne.
Znacie może drugi zespół, który stać na coś takiego? Przy tym nie są to tuzinkowe utwory o banalnych tekstach. Aż w dołku z zazdrości ściska, jakim talentem fortuna obdarzyła Ignaca. Niektórych Jego tekstów, a i melodii to i sam Sikorski pewnie by się nie powstydził.

Najbardziej zaskakuje mnie jednak muzyka. Świetnie jak dla mnie zaaranżowana, zagrana z biglem i smakiem, ale z tak różnych muzycznych światów, tak inna od słyszanej na koncertach i płytach innych zespołów, że aż trudno się z nią oswoić; istna dżungla stylów i rytmów. Wiem, że mi się podoba, nie wiem tylko dlaczego. Pewnie jest po prostu dobra. A że inna, to też chyba dobrze, bo to przecież nie tradycyjne morskie pieśni pracy, ale piosenki żeglarskie.

Pogląd ten chyba przeważał wczoraj na widowni w Contraście, bo odbiór mieli jak mało który zespół, bardzo wielu słuchaczy zostało do końca, nie żądano czegoś znanego, a i płyt rozeszło się wyjątkowo dużo. Trzeba zaś zaznaczyć, że poza kilkoma osobami, nikt tu muzyki zespołu nie znał. A znacie to powiedzenie, że jak się może podobać coś, czego się nie zna. Dobry odbiór nowego dla słuchaczy repertuaru jest więc tym bardziej godnym odnotowania.

Po koncercie nastąpił etap integrowania się Pomorzaków z Podkarpatczykami i trwał długo. Bezsprzeczną bohaterką tej części była powabna i zwiewna Monika, która wspomagana akompaniamentem części zespołu, głównie Kasi, dała wręcz popis pięknego i profesjonalnego tańca irlandzkiego. Oj było na co i na kogo popatrzeć.

Był to bardzo miły wieczór /i kawał nocy/, za który Morże Byciom gorąco dziękujemy, a kto mógł być, a nie był, niech żałuje.

ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. I grać równo.

Poćwicz sobie gamy obiema rękami równolegle i rozdzielnie.
Jakieś proste piosenki z prostym akompaniamentem. No, praktyka, praktyka.

nie potrafie spiewac, a bardzo bym chcial:( tak zeby moj akompaniament na gitarze badz pianku byl wzbogacony. hmm chociaz wiem ze jest mozliwe abym sie nauczyl chociaz kilku piosenek dobrze spiewac, wystarczy dopasowac tonacje, pocwiczyc i gotowe , co nie?;)

Dżem dla mnie to zespół legenda. Moją ulubioną piosenką Dżemu jest Whisky. Zawsze kojarzy mi się ze śpiewaniem przy ognisku i akompaniamencie gitary. Sen o Victorii
i W życiu piękne są tylko chwile dla mnie to piosenki wyciskacze łez

Osobiście spotkałam się ze zdaniem profesjonalistów - muzyków, że Tabęcki zdetronizował "Rajem" samego Łapińskiego. Z takimi zdaniami spotkałam się po zeszłorocznej, wrześniowej premierze "Raju" na Herbertiadzie, którą organizuję


Katarzyno, kilkukrotnie juz w dziejach listy i forum JK toczyly sie rozmowy o wykonawcach piosenek JK, zarowno tych "profesjonalnych", jak i amatorskich, do jakich zalicza sie nasz zespol. Pierwszym wnioskiem, jaki z nich mozna wysnuc, to to, że do poziomu Tria autorskiego nikomu z pierwszej ani drugiej grupy zblizyc nigdy sie nie uda. I nie jest wazne, ze pan Hadrian - swoja droga znakomity pianista i aranzer - zagra czysciej, rowniej, rozbuduje akompaniament, doda ozdobnikow, nie wiem co tam jeszcze. Nie zmienia to faktu ze Lapinskiego w materii nikt nigdy nie przescignie. Jego aranzacje wyznaczyly pewien kanon akompaniatorski z ktorego i pan Tabecki zapewne czerpie. Przede wszystkim zas Lapinski mial ta przewage nad wszystkimi innymi, ze podczas opracowywania utworow wspolpracowal z ich genialnym autorem. Dlatego opinie o przesciganiu Lapinskiego nalezy traktowac z duza rezerwa - swiadcza one o niezrozumieniu tej tworczosci i przez osoby je wypowiadajace.
Po drugie zas rodzi sie pytanie o miejsce i role wykonawcow amatorskich. Wykonawcow tych rzadko traktuje sie powaznie, nie docenia i probuje sie zaslonic ich tzw. znanymi nazwiskami - pisalas o tym, co telewizja wybierze do relacji z festiwalu. Oczywiscie ze wybierze "znanych i uznanych", to normalne, ale czy taki powinien byc sens festiwalu, by tworzyc miejsce prezentacji "znanych i uznanych"? Czy taki powinien byc sens nagrody im JK aby wreczac ja Czyzykiewiczowi i Nowakowi? Tymczasem to wsrod tzw amatorskich wykonawcow znajduja sie ludzie, ktorzy tak naprawde znaja i rozumieja tworczosc Jacka. Ich wykonania z racji emocjonalnego stosunku i - przyznajmy - umiejetnosci technicznych czesto stoja duzo wyzej od wykonan z pierwszej grupy. Z dwoma takimi ludzmi mam zaszczyt i przyjemnosc wspolpracowac.
Pozdrawiam
Tomek

Obiecywałem że założę o tym wątek, ale coś mi mówi, że długo on nie pociągnie. Jakoś nie było chętnych do pisania w temacie o [url=http://valhalla.elixir.int.pl/forum.php?page=&cmd=show&id=70671&category=6]filmie[/url].

Ja do Miami Vice (serialu) zawsze miałem sentyment. Razem z "Dempsey i Makepeace na tropie" czy "Bergerac'iem" to serial, na którym się wychowałem. Pamiętam, że powtórki leciały zwykle rano, około 10, a jako że byłem częścią wyżu demograficznego, i nasza osiedlowa szkoła pracowała "zmianami" (klasy A-D przychodziły rano, klasy E-G przychodziły na popołudnie, a ja byłem właśnie w E), mogłem spokojnie sobie serial oglądać.

Były to czasy podwórkowych zabaw w wojnę, gdzie kawałek deski robił za karabin maszynowy, a odpowiednio ociosane gałęzie - za pistolety bądź krótką broń automatyczną. Ganiała się więc gromadka nas po osiedlu, wrzeszcząc "Stój, policja", a następnie grzecznie parę minut przed 10 znikaliśmy na godzinkę, by zasiąść przed telewizorami. I o 11 znowu zaczynaliśmy, odgrywając sceny z przed chwilą obejrzanego odcinka.

Mimo, że od tego czasu upłynęło jakieś... hmm... prawie 20 lat, to do dziś pamiętam niektóre sceny, fragmenty. Np. scena z pilota serialu, w której Crockett i Tubbs gnają ulicami Miami przy akompaniamencie "In the air tonight" Phila Collinsa. To jedna z tych rzeczy, których nie zapomina się nigdy.

Ostatnio postanowiłem sobie przypomnieć ten kawałek mojego życia, i bezwstydnie wypożyczyłem z netu pierwsze dwa sezony (niestety, tylko te dwa na razie są, planowane jest wydanie kolejnych, ale są komplikacje ze względu na prawa autorskie dotyczące piosenek wykorzystanych w filmie) serialu, i teraz sobie grzecznie siadam wieczorkami przed kompem, i oglądam 1-2 odcinki. Sam się dziwię, jak wiele już zapomniałem, ale w równym stopniu dziwię się, jak wiele pamiętam:mrgreen:

No dobra, ale dość o mojej historii, czy ktoś oprócz mnie pamięta jeszcze tamte "stare, dobre czasy" i seriale??

--
[url=http://www.hellgatelondon.pl/][color=#FF0000][b][u]HELLGATE: LONDON[/b][/u][/color][/url]

NIEWIERZĄCY HERETYK (c)
[color=#000000]Członek 31y7arn3j pi3rfshozh3ndn3j gr00py for00mowyh 7a80re700f.[/color]
[url=http://s2.bitefight.org/c.php?uid=41355][u][b]POD ŻADNYM POZOREM NIE KLIKAĆ!![/b][/u][/url]

Najlepiej żeby John i Barby zaśpiewali wspólnie piosenkę. Piękną, wolną balladę o miłości z refrenem po hiszpańsku i akompaniamentem gitarowym. Ah te marzenia.

a zwłaszcza tę piosenke... hmmm, "Brought me home"? te, ktorą zaczynała tylko przy akompaniamencie fortepianu.

Byłam swego czasu na kilku takich imprezach. Na pierwszą, do Koblenz 22.08.99, zabrały mnie koleżanki z Niemiec, u których byłam na wakacjach. Joey miał startować w triathlonie, ale dzień wcześniej skręcił sobie nogę na koncercie. Mimo to przyjechał, choć poruszał się o kulach. Zamiast wystartować, sam dał pistoletem sygnał do startu. Potem siedział sobie w namiocie przy trasie zawodów i oglądał co się dzieje. Straszne tam było zamieszanie na początku i dużo ludzi, gdzieś źle poszłam i zamiast wyjść za barierkami dla publiczności, wyszłam z drugiej strony, pod tym jego namiotem właśnie. Porozmawiałam sobie więc trochę z Joey'm i było całkiem miło. Nie miał nam kto wtedy zdjęcia zrobić niestety, więc Joey stwierdził, żebym zrobiła jemu samemu - zdjęcie wklejam. Potem znalazłam w końcu dziewczyny, stanęłyśmy sobie gdzieś razem i za chwilę Joey przykuśtykał tam, bo poproszono go, żeby zrobił sobie zdjęcia z jakimiś niepełnosprawnymi osobami na wózkach - stąd zdjęcie numer 2. Podszedł też do fanów porozmawiać - zdjęcie numer 3. Na koniec jeszcze wyszedł na taką małą scenę tam, bo go poprosili, żeby coś zaśpiewał, więc bez akompaniamentu zaśpiewał irlandzką piosenkę - "Fields of Athenry" (zdjęcie numer 4). Generalnie przez cały czas był naprawdę ujmujący, w świetnym humorze, bez żadnych fochów i robienia z siebie gwiazdy. Jak na tamte czasy wydawało mi się to szokujące.



Ze śmiesznych wpadek - byłam kiedyś na maratonie w Berlinie - kto kiedykolwiek był, ten wie, jak to wygląda. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi i w sumie ciężko liczyć na to, że się kogoś w tym tłumie zobaczy. Jakoś jednak dziwnym trafem udało nam się wypatrzyć Joey'ego i to parę razy, w tym raz koleżanka mówi do mnie: "o, biegnie!", na co ja oczywiście nikogo takiego nie widząc wychyliłam się poza chodnik i w zasadzie tylko przytomności Joey'ego zawdzięczam to, że się ze mną nie zderzył... Minął mnie o centymetry

Generalnie jedno trzeba powiedzieć: takie imprezy są zazwyczaj naprawdę bardzo fajne. Są świetnie zorganizowane, a uczestniczą w nich najróżniejsi ludzie - zawodowcy, amatorzy, osoby niepełnosprawne, zawodnicy z dziećmi w specjalnych wózkach, rollkarze... I nie jest ważne, kto wygrywa, bo doping przez cały czas jest gorący, a na mecie wszyscy witani są brawami, choćby nawet ukończyli zawody godzinę czy dwie po zwycięzcach. To tak naprawdę robi większe wrażenie niż fakt, że jakiś tam sławny Kelly bierze udział w zawodach...

System of a Down jest moim ulubionym zespołem i przyznaję to otwarcie, chętnie i od razu, choć gdy po raz pierwszy usłyszałem "Toxicity" szlag mnie trafiał, piosenka mi się nie podobała, a tekst wydawał się debilny. Na szczęście w gimnazjum natrafiłem na kolege który pożyczył mi ich płyty i dzięki któremu naprawiłem swój błąd.
Na początku wypowiem iż wszyscy się mylicie - najlepszą, najwspanialszą, the one and only płytą tego zespołu jest ich pierwszy krążek. Zajebiście enrgiczne, zwariowane, ostre, a jednoczyśnie melodyjne i wpadające w ucho kawałki, doskonała perksuja i świetna gitara... miód poemat. "Toxicity" minimalnie gorsza, lecz wciąż wspaniała, zarówno jak "Steal this album!". Następne "Mezmerize" nad którą długo się zastanawiałem, bezustannie doszukując się w niej błędów i "braku tego czegoś", co wy wytykaliście tej płycie. Jak dotąd nie znalazłem i dalej świetnie się bawię przy tej płycie. "Hypnotize" - po wysłuchaniu tytułowej piosenki jestem dobrej myśli, jeno jak to rzekł Gand "brzydka okładka" (a kto ci ją pokazał?! :P).
Co do czwartkowych EMA, to samej imprezy nie będę komentował (bo szkoda słów), lecz na pewno cieszy statuetka w kategorii Best Alternative (choć do jasnej cholery, czemu tylko jedna nominacja? To kolejny dowód iż teraz MTV to tylko plastikowa telewizja promująca pop-shity i disco-gnioty). Zaś co do samego występu, to przyznaję, że po oglądaniu dwóch godzin żałosnych popisów tego pieprzonego Aliego G w przebraniu przedstawiciela kazachstańskiej MTV i jego żałosnych żartów dotyczących jak zwykle waginy i zapowiadania występujących przy akompaniamencie radosnyego pluskania gówna zanurzającego się w muszli klozetowej, spodziewałem się czegoś więcej. Przyznaję, że Serj był nieco zbyt sztywny (choć gdyby mnie wciśnięto na sam koniec, kiedy już wszystko rozdane i wszyscy chcą już iść do domu w stylu "zagrajcie jeden utwór i odpierdolcie się" również byłbym taki), to w pewnym momencie zaczęło mi się bardzo podobać. Zwłaszcza sama końcówka, w której nieźle dali czadu. Szkoda tylko, że już nikomu nie chciało się słuchać...
Tak więc, podsumowując, SoaD to naprawdę wspaniały zespół, którego warto słuchać i który nigdy się nie nudzi. Cenię ich za to, że zawsze mają swoje zdanie i wyrażają je w tekstach swych piosenek.

Fuck the system, everyone!